fot. Jumbo-Visma

Bardzo niepokojące informacje napływają ze Słowenii. Zgodnie z informacjami podawanymi przez partnerkę Primoza Roglica, jego start w Tour de France wciąż jest zagrożony.

Już od końca ubiegłego sezonu uznawano Primoza Roglica jako jednego z faworytów do wygrania Tour de France 2020. Jego bardzo dobre występy w ostatnich tygodniach tylko utwierdziły wszystkich w tym przekonaniu. Niestety kraksa na 4. etapie Criterium du Dauphine może pokrzyżować plany lidera Jumbo – Visma. Niewykluczone bowiem, że nie zobaczymy go na starcie wyścigu w Nicei.

Te jakże niepokojące informacje, w rozmowie z telewizją RTV Slo podała Lora Klinc, partnerka znakomitego górala. Zgodnie z jej słowami, niespełna 31-letni zawodnik wciąż odczuwa skutki ostatniego upadku, które mogą mu nie pozwolić nie tylko by walczyć o zwycięstwo w całym wyścigu, ale w ogóle w nim wystartować.

Ostatnia kraksa zatrzymała przygotowania Primoza na dobrych kilka dni. Z drugiej strony, zawsze mogło być gorzej, ale dlaczego stało się to akurat przed Tour de France? Teraz zniecierpliwiona czekam na kolejne informacje, na to, co się wydarzy. Największym znakiem zapytania jest to, czy Primoz pojawi się na starcie w Nicei. Wszyscy tego chcemy, ale wciąż nikt nie może tego potwierdzić

– powiedziała Klinc.

Co ciekawe, informacje podawane przez partnerkę doświadczonego i utytułowanego kolarza zostały dość szybko sprostowane przez dyrektora sportowego ekipy Jumbo – Visma, Merijna Zeemana.

Lora była z Primozem w ubiegły poniedziałek i wtorek, więc nie dziwię się, że widziała wszystko w ciemnych barwach. Teraz, kiedy sam zawodnik jest już w pełnym, ciężkim treningu, wszystko wygląda dobrze. Na obozie wykonywał wszystkie możliwe zadania, więc dzięki naszemu sztabowi medycznemu jest w pełni dyspozycji

– powiedział Zeeman.

Niestety, dosłownie kilka godzin po wypowiedzi dyrektora sportowego, nieco inne informacje podał sam zawodnik w rozmowie z RTV Slo. Według niego, jego forma nie jest najwyższa i nie wie, czy start w Tour de France to dobry pomysł.

Myślałem, że po upadku w Dauphine szybciej dojdę do siebie. Nie czuję się jednak najlepiej. Oczywiście mogło być gorzej, lecz nie ma gorszego momentu nawet na lekką kontuzję niż okres bezpośrednio przed najważniejszym startem. Nie wiem czy czuję się na siłach, by pojawić się na starcie w Nicei

– dodał od siebie sam zawodnik

Brak Primoza Roglica na trasie Tour de France 2020 z pewnością byłby wielką stratą dla wyścigu. Słoweniec jest bowiem najmocniejszym konkurentem ekipy Ineos, która we Francji nie przegrała od 2011 roku, z małą przerwą w sezonie 2014.