fot. ASO/Alex Broadway

Zwycięzca ostatniej edycji Tour de France tuż przed wylotem ze swojej rodzimej Kolumbii zapewnił, że jest w pełni oddany interesom drużyny w zbliżającym się wielkimi krokami Tour de France. 

Kolumbijczyk na konferencji prasowej przed wylotem do Europy opowiedział o kwestii liderowania brytyjskiej ekipie w “Wielkiej Pętli”.

Płacą mi za jazdę dla ekipy INEOS, a nie za jazdę dla Egana Bernala. Jesteśmy przekonani, że liczy się zwycięstwo zespołu i to jest wielka odpowiedzialność. Nie zrobimy tak złych rzeczy, które doprowadzą zespół do utraty zwycięstwa. Nasza trójka jest zawodowcami. Wiemy, co to znaczy wygrać Tour de France. Jesteśmy przyjaciółmi, szczerze ze sobą rozmawiamy i rozumiemy naprawdę dobrze

– zapewnił 23-latek.

Egan Bernal powtarzał zdanie, które w sprawie zbliżającego się Tour de France mogliśmy usłyszeć już wielokrotnie od Gerainta Thomasa, Chrisa Froome’a i Dave’a Brailsforda. To zdanie to: the road will decide.

To zespół, który ma ogromne doświadczenie w radzeniu sobie w tego typu sytuacjach i jeśli będę musiał pomóc Froome’owi lub Thomasowi zrobię to, ponieważ jestem pewien, że zrobiliby to samo dla mnie. Myślę, że kwestia przywództwa rozstrzygnie się na drodze

– mówił kolarz urodzony w mieście Zipaquirá.

Kolumbijczyk do Europy przylatuje już dziś wraz z kilkudziesięcioma innymi zawodnikami specjalnie wyczarterowanym samolotem. Następnie ma on zamiar trenować w Andorze, a jego startami przed najważniejszym celem sezonu będą: La Route d’Occitanie – La Dépêche du Midi, Tour de L’Ain oraz Criterium du Dauphiné.

Oczywiście spróbuję wygrać, a jeśli mi się uda to będzie genialnie. Ale jeśli tak nie będzie to nic się nie stanie. Mam dopiero 23 lata i wiele rzeczy do zrobienia. Będę mieć spokój i pewność, że zrobiłem wszystko, aby się dobrze przygotować i wygrać

– zakończył Bernal.