fot. La Nouva Venezia

Dzisiaj w naszym cyklu przedstawiamy wyścig jazdy indywidualnej na czas, którego historia zakończyła się w 2005 roku. Jedną z edycji Millemetri del Corso di Mestre wygrał Czesław Lang.

W latach 1984-2005 odbywała się jedna z najkrótszych imprez kolarskich. Kolarze mieli do pokonania samotnie zaledwie kilometr, co zajmowało im niewiele ponad minutę. Wyścig rozgrywany był w Mestre, części Wenecji, mylnie uważanej za oddzielne miasto. Rywalizacja miała miejsce we wrześniu lub październiku, czyli pod koniec sezonu.

Najważniejsza z perspektywy polskich kibiców jest edycja z 1987 roku. Przed startem w Millemetri del Corso di Mestre Czesław Lang miał w tym sezonie kilka wartościowych wyników w czasówkach. Wygrał prolog Tour de Romandie, był 2. na czasówce na Tirreno-Adriatico, zajął 3. miejsce w prologu Giro d’Italia w San Remo i w końcu był 3. w Trofeo Baracchi. O ostatnim z wyścigów pisaliśmy już w naszym cyklu.

O starcie polskiego kolarza w Mestre możemy przeczytać w książce pt. Zawodowiec. Lang przyznał, że sam udział był dużym wyróżnieniem, a zwycięstwo było dla niego sporym zaskoczeniem.

Prawdziwy złoty kilometr, w znakomitej stawce i w pięknej oprawie, wyjątkowo prestiżowa impreza, samo zaproszenie było wielkim wyróżnieniem

– czytamy.

Była to 4. edycja zmagań. Przed Czesławem Langiem po triumf sięgali kolejno: Guido Bontempi, Adriano Baffi i Urs Freuler. Polski kolarz opisuje dzień zawodów.

Pierwszego października stawiłem się na starcie jak turysta: w bawełnianej koszulce, z treningowym rowerem, pod którego siodełkiem miałem schowaną zapasową gumę, a do ramy przytroczyłem pompkę. Nawet nie myślałem o zwycięstwie, chodziło o sam udział. Machnąć kilometr, zainkasować startowe i wrócić nad Gardę.

A jednak to właśnie obecny dyrektor Tour de Pologne uzyskał najlepszy czas. Tuż za nim w klasyfikacji uplasowali się Andrea Baffi i wicemistrz świata Moreno Argentin.

O dziwo, wróciłem z główną nagrodą. Jechało mi się rewelacyjnie, nie czułem pedałów, żadnego oporu, prułem tak, że pobiłem rekordy na 500 i 1000 metrów. Utrzymały się ładnych parę lat, poprawił je dopiero Mario Cipollini. Rezultat minuta i 4 sekundy ze startu zatrzymanego to było coś! Jak już się rozpędziłem, to musiałem jechać ponad 60 kilometrów na godzinę, żeby wykręcić taki czas

– czytamy w książce Zawodowiec.

Czesław Lang jako pierwszy zszedł poniżej 1:05. Wspomniany Mario Cipollini poprawił rekord w 1990 roku, kiedy wygrał w Millemetri del Corso di Mestre po raz pierwszy, już po pierwszych triumfach na Giro d’Italia. Włoski sprinter w Wenecji był najlepszy jeszcze w 1991, 1994, 1995 i 1998.

Rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę zwycięstw, a także czas jest Massimo Strazzer. W 2001 roku Włoch przejechał trasę w 1:04,02. Strazzer wygrał wyścig sześciokrotnie (1996, 1997, 1999, 2000, 2001 i 2002). Można powiedzieć, że rywalizacja ta stała się jego specjalnością. Pomimo 30 zwycięstw w karierze, do jego największych sukcesów należą dwa zwycięstwa etapowe na Tirreno-Adriatico i triumf w klasyfikacji punktowej Giro d’Italia.

Po erze Massimo Strazzera po zwycięstwa w trzech ostatnich edycjach Millemetri del Corso di Mestre sięgnął Franco Marvulli. Nie licząc czasówek w Mestre i 3 etapów Vuelta a El Salvador, nie wygrał żadnego wyścigu w zawodowej karierze. Wpisał się jednak na stałe do historii jazdy indywidualnej na czas w Wenecji.

Warto dodać, że odbyły się 22 edycje włoskiego wyścigu. Tylko dwukrotnie po zwycięstwo nie sięgnął Włoch lub Szwajcar. Oprócz triumfu Czesława Langa, w 1993 roku najlepszy okazał się Brytyjczyk Chris Boardman. Chociaż przez wiele lat wyścig był zdominowany przez tych samych kolarzy, to jego formuła była bardzo interesująca i godna przypomnienia.

źródło: Zawodowiec – Czesław Lang, Wikipedia, Memoire du cyclisme, Ricersa