fot. UCI

Belgijski kolarz jeżdżący na co dzień w barwach ekipy AG2R La Mondiale wyobraża sobie, że wyścigi po wznowieniu sezonu odbędą się bez udziału kibiców.

Specjalista od wyścigów klasycznych, takich jak Ronde van Vlaanderen, czy też Paryż-Roubaix wie, że na tak wielkich wyścigach trudno będzie upilnować wszystkich kibiców. W rozmowie z belgijską stacją Sporza przyznaje, że podczas mniejszych wyścigów brak kibiców nie będzie wielkim problemem.

Wyścigi bez publiczności to nie jest koniec świata. Przygotowujemy się nie na to, o czym marzymy, ale są to trudne czasy, trudne działania

– stwierdził 29-letni zawodnik.

Tak długa przerwa w startach oraz ograniczenie możliwości treningu na świeżym powietrzu w wielu krajach sprawia, że kolarze mogą mieć problemy w szybkim dojściu do swojej optymalnej dyspozycji. Sam Oliver Naesen uważa, że podczas Tour de France, które ma się rozpocząć już 29 sierpnia w Nicei poziom może być niższy niż miało to miejsce w ostatnich edycjach.

Oczekuję, że ogólny poziom podczas Tour de France będzie niższy. Nie sądzę, że to nienormalne, że wszyscy dość szybko osiągną swój akceptowalny poziom, ale 60-80% w porównaniu do 100% to wciąż znaczna różnica. Bardzo trudno jest coś przewidzieć, ale nie sądzę, że będziemy lepsi niż w poprzednich latach 

– przyznał Belg.

Sporza przeprowadziła, także wśród belgijskich kolarzy ankietę, z której wynika, że 60% badanych respondentów zanotowało obniżenie wynagrodzeń o 20-40%. Miejmy nadzieję, że kryzys gospodarczy nie zmusi do dalszych cięć na liście płac kolarzy i członków obsługi, ani do zamknięcia kolarskich drużyn.