Fot. BORA hansgrohe

Zwycięzca ostatniego jak na razie dużego wyścigu w tym sezonie – Paryż-Nicea – Max Schachmann (BORA-hansgrohe) powiedział w wywiadzie dla portalu Cyclingnews.com, że pomimo panujących trudności związanych z pandemią koronawirusa, pozostaje zmotywowany, by w kolejnym wyścigu wystartować w jak najlepszej formie. 

Zwycięstwo w tegorocznej edycji Paryż-Nicea jest krokiem milowym w karierze Schachmanna. Został on niespodziewanym, ale wartościowym triumfatorem. Wygrał pierwszy etap, a następnie utrzymał żółtą koszulkę do ostatniego etapu, jakim w wyniku skrócenia był odcinek z metą na podjeździe Valdeblore La Colmiane. Jak dziś, po kilku tygodniach kwarantanny, myśli o tym sukcesie?

– Myślę, że przez ostatnie lata nieustannie się rozwijałem. Na naszym zimowym zgrupowaniu zauważyłem, że mam mocne nogi, że praca wykonana zimą przyniosła rezultaty. Różnica w porównaniu z ubiegłymi latami jest taka, że teraz częściej jest mi powierzana rola lidera, a moja lepsza jazda znajduje odzwierciedlenie także w uzyskiwanych wynikach. Kiedy pracujesz jako pomocnik, twoje postępy nie są tak dobrze widoczne, chociaż czasami mogą przykuć uwagę

– wyjaśnia Schachmann.

Jednym z jego pierwszych wielkich celów w tym sezonie był monument Liége-Bastogne-Liége, w którym w ubiegłym roku zajął trzecie miejsce – za zwycięzcą Jakobem Fuglsangiem i swoim ówczesnym kolegą z zespołu Davide Formolo. Wyścig ten został jednak odwołany i jeśli umożliwi to pandemia koronawirusa, zostanie rozegrany w październiku, chociaż nie będzie już raczej punktem odniesienia dla mistrza Niemiec.

– Nie jestem osobą, która spędza czas na zastanawianiu się, co by było gdyby. Zamiast tego próbuję jak najlepiej wykorzystać czas, pomimo że jest on trudny. Teraz spoglądam na mój kolejny wyścig, którym najprawdopodobniej będzie Tour de France. Ostatecznie bowiem musisz starać się pozostać zmotywowanym, a moim celem jest wystartować w kolejnym wyścigu w najlepszej możliwej formie

– zakończył Niemiec.