fot. Tour Colombia 2.1.

Kolumbijczyk martwi się o przyszłość swojego zespołu, którego istnienie jest zagrożone z powodu pandemii COVID-19. 33-letni zawodnik zwraca również uwagę na model finansowania na jakim jest oparte kolarstwo.

Rigoberto Uran obecnie przebywa w swoim domu w Kolumbii, gdzie spokojnie trenuje na trenażerze i prowadzi interesy w swoim przedsiębiorstwie zajmującym się jego własnym brandem Go Rigo Go. Mimo wielu obowiązków znalazł on czas na rozmowę dla Kolumbijskiej Federacji Kolarskiej, gdzie opowiedział z jakimi problemami zmaga się kolarstwo.

Kolarstwo jest ubogim sportem, ponieważ jest wspierane wyłącznie przez biznes. Jeśli Tour de France nie odbędzie się, to będzie to katastrofa. Na przykład z 18 drużyn na poziomie WorldTour tylko trzy mogłyby to przetrwać, a pozostałe musiałyby się zmierzyć z bardzo skomplikowaną przyszłością. W tej chwili są tylko trzy zespoły, które są silnie biznesowo. Jeśli tak dalej będzie to nastąpi kryzys, a kiedy firmy będą musiały dokonać cięć, zaczną od swoich planów marketingowych, co będzie mieć wpływ na kolarstwo

– wyjaśnił drugi kolarz Tour de France z 2017 roku.

Zawodnik rodem z Kolumbii skomentował, również zaprezentowany w ostatnim tygodniu przez władze Międzynarodową Unię Kolarską wstępny harmonogram startów. Tegoroczny sezon według wspomnianych planów ma trwać aż do końca listopada. Może to sprawić, że kolarze będą ścigać się w niecodziennych warunkach atmosferycznych.

Jeśli powiedzą nam, że musimy ścigać się na mrozie, będziemy ścigać się na mrozie. Musimy też zobaczyć, jak to wszystko się ułoży. Zobaczymy też czy dostaniemy pozwolenie na opuszczenie Kolumbii i przylot do Europy.

– powiedział srebrny medalista Igrzysk Olimpijskich w Londynie z 2012 roku.

Czas pokaże kiedy Rigoberto Uran będzie mógł powrócić na Stary Kontynent i przewodzić ekipie EF Pro Cycling. Miejmy nadzieję, że obecna sytuacja się za kilka miesięcy unormuje i Kolumbijczyka i innych kolarzy będzie czekać intensywna jesień.