Foto: LaPresse - UAE Tour

Czas na szklane wieże i wyspy o fantazyjnych kształtach. Na miasta, które wyrosły z piasków pustyni niczym fatamorgana i jak fatamorgana mogą zniknąć, wraz z ostatnimi kroplami ropy naftowej. Podskórnie czujemy, że to miejsce nie jest domem kolarstwa, a zainteresowanie dyscypliną ostentacyjnie nieokazywane przez rezydentów Zjednoczonych Emiratów Arabskich ostatecznie pozbawia złudzeń. Wiemy też jednak, że w czasach, kiedy kalendarz startów staje się coraz dłuższy, a presja wywierana na zawodników za sprawą mediów społecznościowych nieznośna, te miejsca i rozgrywane w nich wyścigi są im najzwyczajniej potrzebne. Już jutro rozpocznie się 2. edycja UAE Tour, a gwiazdy imprez etapowych staną przed ostatnią już szansą na wykręcenie wyścigowych kilometrów przed powrotem do Europy, gdzie rywalizacja rozgorzeje na dobre i bardzo na serio.

Historia trzeciej imprezy rangi WorldTour sezonu jest krótka i raczej treściwa. Pierwszym wyścigiem kolarskim rozgrywanym w okolicach Zatoki Perskiej był dedykowany najpierw specjalistom od wyścigów klasycznych, a nieco później sprinterom Tour of Qatar, którego pierwsza edycja rozegrana została w roku 2002. W niezmienionej formie przetrwał on najdłużej, bo do 2016 roku, co tłumaczyć należy idealną do rozgrywania finiszów z dużego peletonu infrastrukturą drogową, korzystnymi warunkami atmosferycznymi i zawsze podkreślanym przez zawodników wysokim standardem zakwaterowania, niespotykanym w alternatywnych wyścigach przygotowawczych organizowanych na południu Starego Kontynentu. Nagrody finansowe, uwzględniwszy fazę sezonu i niewielki prestiż imprezy, również były pyszne.

Jeśli mówi się, że sukces rodzi sukces, te kolejne rodziły się w bólach przeszło dekadę, jednak ostatecznie zazdrosne Dubaj i Abu Dhabi nie pozwoliły sobie na pozostanie w tyle za Katarem, inaugurując swoje własne wyścigi kolarskie odpowiednio w 2014 i 2015 roku. Ten pierwszy opisać można jako paradę sprinterów na tle charakterystycznych dla Dubaju konstrukcji ze szkła i stali, urozmaiconą zawsze wyczekiwanym punktem kulminacyjnym w postaci finiszu na tamie w urokliwym Hatta. Tamie, która nawiasem mówiąc, po dziś dzień musi głowić się nad swoim wyjątkowym miejscem w świecie zawodowego kolarstwa. Drugi zaś wyścig przybrał zupełnie inne oblicze, gdyż największy z emiratów ma jedną z niewielu rzeczy, których opływającemu w petrodolary Dubajowi dotąd nie udało się kupić: położoną na granicy z Omanem, prawdziwą górę. Nie zapominamy tu bynajmniej o rozgrywanym od sezonu 2010 Tour of Oman, jednak ta impreza i fascynujący kraj, który był jej domem, to w tej chwili niedomknięta historia na nieco inny czas.

To, że jedna z rozgrywanych na Półwyspie Arabskim imprez zostanie prędzej czy później awansowana w szeregi wyścigów WorldTouru wydawało się przesądzone. Fakt, że okazał się nią najmłodszy i najdłużej poszukujący swojej tożsamości Abu Dhabi Tour uznać można za pewne zaskoczenie, jednak w rzeczywistości stoją za nim bardzo przemyślane manewry ze strony organizatorów. Jakie? Początkowo rozgrywany w październikowym terminie, wyścig ten pasował do charakterystyki kalendarza UCI jak przysłowiowy kwiatek do kożucha, jednak sprytnie wetknięty pomiędzy starsze imprezy z regionu Zatoki Perskiej a Paryż-Nicea i Tirreno-Adriatico, zrazu zaczął wykazywać pewien potencjał. Problemem pozostawała niemożność rywalizowania o względy specjalistów od wyścigów klasycznych i medialną atencję z Omloop Het Nieuwsblad, dlatego w następnym kroku wyjęty został prawdziwy as z rękawa, w postaci wspomnianej już wcześniej góry Jebel Hafeet. I hey presto! Już jako dedykowany góralom, Abu Dhabi Tour idealnie wpisał się w lukę pomiędzy Volta ao Algarve i Vuelta a Andalucia, a pierwszymi znaczącymi celami wiosennej kampanii wyścigów etapowych.

I jeśli czegoś jeszcze brakowało imprezie, to pewnego zniuansowania emocji, dramaturgii i monotonnych krajobrazów, na co receptą miał być wprowadzony w życie przed rokiem mariaż Dubai Touru z Abu Dhabi Tourem. Jest jeszcze zbyt wcześnie, by przesądzać, czy również i to posunięcie było słusznym, jednak przyznać należy, że zwycięzca inauguracyjnej edycji imprezy odegrał w zeszłym sezonie znaczącą rolę.

Trasa

1. etap, 23 lutego: The Pointe > Dubai Silicon Oasis (148 km)

Dobrze czytacie, Silikonowa Oaza. Co zresztą ma ogromny sens w kontekście kwitnących na tym obszarze biznesów. No ale do rzeczy. Drugą edycję wyścigu UAE Tour rozpocznie rozgrywany w Dubaju etap o długości 148 kilometrów, który powiedzie ze słynnej już wyspy-palmy, przez obszary miejskie, pustynię i interesującą ścieżkę rowerową Al Quadra do wspomnianej już Silicon Oasis położonej w sercu stolicy emiratu. Jedynym realistycznym scenariuszem jest finisz z dużego peletonu.

2. etap, 24 lutego: Hatta > Hatta Dam (168 km)

Zaplanowany na poniedziałek odcinek będzie już miał odmienny, bardziej pagórkowaty charakter, a rozpocznie się on i zakończy w bardzo malowniczym, położonym u południowej granicy Dubaju (emiratu, nie miasta) Hatta. Wieńczącym etap punktem kulminacyjnym będzie stanowiąca największą atrakcję turystyczną tego regionu Hatta Dam, a historia pokazuje, że w krótkim wyścigu pod tamę liczyć potrafią się zarówno specjaliści od wyścigów klasycznych, górale, jak i bardziej dynamiczni sprinterzy.

3. etap, 25 lutego: Al Quadra Cycle Track > Jebel Hafeet (184 km)

Ten najdłuższy etap wyścigu klasyfikować należy jako górski, jednak jest to górskość w stylu apenińskich etapów Giro d’Italia. Co dla mniej wtajemniczonych oznacza, że profil odcinka jest płaski aż do finałowych 10 kilometrów. Etap rozpocznie się na odwiedzanej już pierwszego dnia rozgrywania imprezy pustynnej ścieżce rowerowej Al Quadra, po czym peleton zakosami przekroczy granicę Abu Zabi, by w jego finałowej części po raz pierwszy (i nie ostatni!) w tym roku zmierzyć się z podjazdem pod Jebel Hafeet (10.8 km, śr. 6.8%, max. 11%).

4. etap, 26 lutego:  Zabeel Park > Dubai City Walk (173 km)

Po dwóch pełnych emocji dniach do głosu wrócą sprinterzy, którym przyjdzie rywalizować na rozgrywanym w całości pośród miejskiego krajobrazu odcinku ze startem i metą w Dubaju. Lokalizacja będąca scenerią finałowej części środowego etapu opisywana jest jako ultimate lifestyle experience. Bardzo fancy

5. etap, 27 lutego: Al Ain > Jebel Hafeet (162 km)

Skoro można podczas jednego etapu Tour de France dwukrotnie pokonać L’Alpe d’Huez, z całą pewnością można również w czasie jednego wyścigu podjechać dwa razy pod Jebel Hafeet. Sky is the limit. To czwartkowa wersja odcinka z metą na położonym u zachodnich granic Abu Zabi podjeździe będzie tą klasyczną, przez co rozumiemy wersję znaną z poprzednich edycji Abu Dhabi i UAE Touru. Jej profil w stosunku do tego sprzed dwóch dni różni się jednak nieznacznie, więc i rezultat może być podobny.

6. etap, 28 lutego: Al Ruwais > Al Mirfa (158 km)

Przedostatni etap 2. edycji wyścigu UAE Tour dedykowany jest sprinterom, a zabierze peleton w mniej znaną, zachodnią części emiratu Abu Zabi. Start i meta odcinka ulokowane zostały w położonych u wybrzeży Zatoki Perskiej miast portowych, odpowiednio Al Ruwais i Al Mirfie. 

7. etap, 29 lutego: Al Maryah Island > Abu Dhabi Breakwater (127 km)

Zwycięstwo w wieńczącym wyścig etapie zazwyczaj jest sprawą prestiżową, a w tegorocznej edycji UAE Tour o wyjątkowości ostatniego odcinka stanowić będzie dodatkowo fakt, że szans na triumf 29 lutego jest jeszcze mniej niż na medal w igrzyskach olimpijskich. Szansę taką otrzymają najszybsi zawodnicy peletonu, którzy zmierzą się na krótkim, jednak momentami bardzo krętym odcinku meandrującym pośród tworzących stolicę Abu Zabi wysepek.

Video prezentacja trasy UAE Tour 2020:

Faworyci

Jak wielokrotnie podkreślamy, w tak wczesnej fazie sezonu trudno jest przesądzać o formie pretendentów do tytułu, jak również wyciągać z występów a Australii, Ameryce Południowej czy na Bliskim Wschodzie wiążące wnioski. Co zaraz nastąpi, traktować należy zatem jako wyliczankę, a nie popartą wieloma faktami analizę.  

Choć uwaga anglojęzycznych mediów zwrócona jest głównie ku powrotowi Chrisa Froome’a (Team INEOS) po wielomiesięcznej przerwie, wydaje się, że kluczowe role odegrają w wyścigu inni zawodnicy. Najbardziej zmotywowana z całą pewnością na starcie stanie ekipa UAE-Team Emirates, a ich lider, Tadej Pogacar, ma już na swoim koncie bardzo przekonujący triumf w klasyfikacji generalnej Volta a la Comunitat Valenciana. Młodziutki Słoweniec będzie mógł liczyć w wyścigu na silnej wsparcie Davide Formolo i Diego Ulissiego, co w naszym mniemaniu czyni go faworytem całej imprezy.

W bardzo mocnym składzie na starcie stanie Bora-hansgrohe, z dwoma potencjalnymi liderami w osobach Rafała Majki i Emanuela Buchmanna oraz równie silnymi pomocnikami gotowymi wspierać ambicje Polaka i Niemca. 

Wyścigiem UAE Tour swój sezon rozpocznie Adam Yates (Mitchelton-Scott) i trudno nie mieć przekonania, że będzie chciał zaznaczyć swoją obecność na Jebel Hafeet, podobnie jak liderujący innej drużynie z obszaru Zatoki Perskiej Wout Poels (Bahrain-McLaren), zawsze niebezpieczny w tej części świata i sezonu Alexey Lutsenko (Astana) czy cały czas szukający swojego pierwszego triumfu w tym sezonie Alejandro Valverde (Movistar).

Spośród typów nieco mniej oczywistych najbardziej interesującym wydaje się zwycięzca Trofeo Laigueglia Giulio Ciccone (Trek-Segafredo), jednak dla porządku wymienić wypada wielu innych: Davida Gaudu (Groupama-FDJ), Laurensa de Plusa (Team Jumbo-Visma), Wilco Keldermana (Team Sunweb), Ilnura Zakarina (CCC Team), Eddiego Dunbara (Team INEOS), Jaia Hindleya (Team Sunweb), Jamesa Knoxa (Deceuninck-Quick Step) czy Omara Fraile (Astana). 

Lista jest znacznie dłuższa, bo ta tutaj nie uwzględnia zawodników, którym dostatecznie klarownie przypisana jest rola pomocników, jednak na tym poprzestańmy.

Cztery etapy dedykowane sprinterom sprawiają, że na starcie stanie prawdziwa śmietanka tej specjalności, a ponieważ dla najszybszych zawodników peletonu nie ma nieważnych startów i nieistotnych zwycięstw, można liczyć na spektakularne pojedynki Dylana Groenewegena (Team Jumbo-Visma), Pascala Ackermanna (Bora-hansgrohe), Caleba Ewana (Lotto-Soudal), Fernando Gavirii (UAE-Team Emirates), Sama Bennetta (Deceuninck-Quick Step), Arnaud Demare’a (Groupama-FDJ) i Jakuba Mareczki (CCC Team). Ciekawe, czy zdoła się w nie wmieszać również Mark Cavendish (Bahrain-McLaren).

Wyścig UAE Tour rozgrywany będzie od 23 do 29 lutego 2020.

Relacje z wyścigu śledzić będzie można na kanałach Eurosportu, każdego dnia około południa.

Pełna lista startowa UAE Tour 2020:

AG2R LA MONDIALE
1 BIDARD Francois
2 BOUCHARD Geoffrey
3 CHEVRIER Clément
4 VENDRAME Andrea
5 HANNINEN Jaakko
6 JAUREGUI Quentin
7 WARBASSE Lawrence

ASTANA PRO TEAM 
11 LUTSENKO Alexey
12 BOHORQUEZ Hernando
13 FRAILE Omar
14 IZAGIRRE Gorka
15 KUDUS Merhawi
16 RODRIGUEZ Oscar
17 WILSLY Jonas Gregaard

BAHRAIN – MC LAREN 
21 CAVENDISH Mark
22 ARASHIRO Yukiya
23 BATTAGLIN Enrico
24 CAPECCHI Eros
25 HALLER Marco
26 POELS Wout
27 VALLS FERRI Rafael

BORA – HANSGROHE  
31 ACKERMANN Pascal
32 BUCHMANN Emanuel
33 KONRAD Patrick
34 MAJKA Rafal
35 MÜHLBERGER Gregor
36 SCHWARZMANN Michael
37 SELIG Rüdiger

CCC TEAM 
41 ZAKARIN Ilnur
42 DE LA PARTE Victor
43 GRADEK Kamil
44 HIRT Jan
45 KOCHETKOV Pavel
46 MARECZKO Jakub
47 VENTOSO ALBERDI Francisco

COFIDIS 
51 HERRADA Jesus
52 BERHANE Natnael
53 HAAS Nathan
54 HANSEN Jesper
55 HERRADA Jose
56 ROSSETTO Stéphane
57 VIVIANI Attilio

DECEUNINCK – QUICK – STEP 
61 BENNETT Sam
62 ARCHBOLD Shane
63 CATTANEO Mattia
64 KNOX James
65 MORKOV Michael
66 SERRY Pieter
67 STEELS Stijn

GROUPAMA – FDJ 
71 DEMARE Arnaud
72 GAUDU David
73 GUARNIERI Jacopo
74 KONOVALOVAS Ignatas
75 SCOTSON Miles
76 ARMIRAIL Bruno
77 SINKELDAM Ramon

ISRAEL START-UP NATION
81 BARBIER Rudy
82 BRÄNDLE Matthias
83 CATAFORD Alexander
84 DOWSETT Alex
85 GOLDSTEIN Omer
86 NAVARRO GARCIA Daniel
87 ZABEL Rick

LOTTO SOUDAL 
91 EWAN Caleb
92 CRAS Steff
93 DE BUYST Jasper
94 HAGEN Carl Fredrik
95 HANSEN Adam James
96 MERTZ Remy
97 VAN DER SANDE Tosh

MITCHELTON – SCOTT 
101 YATES Adam
102 BAUER Jack
103 GRMAY Tsgabu
104 GROVES Kaden
105 HEPBURN Michael
106 MEZGEC Luka
107 SCOTSON Callum

MOVISTAR TEAM 
111 VALVERDE Alejandro
112 CARRETERO Hector
113 CATALDO Dario
114 ELOSEGUI Iñigo
115 TORRES Alberto
116 ROJAS José
117 SAMITIER Sergio

NTT PRO CYCLING TEAM
121 POZZOVIVO Domenico
122 CAMPENAERTS Victor
123 CARBEL Michael
124 DE BOD Stefan
125 THOMSON Jay
126 WALSCHEID Maximilian
127 WYSS Danilo

TEAM INEOS 
131 FROOME Chris
132 AMADOR Andrey
133 DUNBAR Edward
134 GOLAS Michal
135 KNEES Christian
136 PUCCIO Salvatore
137 RODRIGUEZ Carlos

TEAM JUMBO – VISMA 
141 GROENEWEGEN Dylan
142 BOUWMAN Koen
143 VAN EMDEN Jos
144 MARTIN Tony
145 PFINGSTEN Christoph
146 DE PLUS Laurens
147 ROOSEN Timo

TEAM SUNWEB 
151 KELDERMAN Wilco
152 KRAGH ANDERSEN Asbjorn
153 DAINESE Alberto
154 HINDLEY Jai
155 KANTER Max
156 POWER Rob
157 STORK Florian

TREK – SEGAFREDO
161 CICCONE Giulio
162 BRAMBILLA Gianluca
163 CLARKE William
164 CONCI Nicola
165 EG Niklas
166 QUARTERMAN Charlie
167 REIJNEN Kiel

UAE TEAM EMIRATES
171 POGACAR Tadej
172 BYSTROM Sven Erik
173 FORMOLO Davide
174 GAVIRIA Fernando
175 RICHEZE Maximiliano
176 TROIA Oliviero
177 ULISSI Diego

GAZPROM – RUSVELO
181 CHERNETSKII Sergei
182 CIMA Imerio
183 CHERKASOV Nikolai
184 KULIKOV Vladislav
185 SCARONI Cristian
186 STRAKHOV Dmitrii
187 BOEV Igor

VINI ZABU’ KTM 
191 VISCONTI Giovanni
192 GAROSIO Andrea
193 TORTOMASI Leonardo
194 MARENGO Umberto
195 STOJNIC Veljko
196 FORTUNATO Lorenzo
197 MITRI James