Fot. naszosie.pl / Marek Bala

Kolejny dzień i kolejny bardzo udany start CCC. Dziś, na pierwszym etapie dwudniowego wyścigu Vuelta a la Region de Murcia trzecie miejsce zajął Josef Cerny. 

Przypomnijmy, że w ostatnich dniach w czołowej trójce ważnych zimowych wyścigów zajmowali Georg Zimmermann i Kamil Małecki (obaj Etoile de Besseges) i Jakub Mareczko (Tour de la Provence). Dziś do kolegów z zespołu dołączył Czech Josef Cerny, który tak relacjonował dzisiejszy odcinek:

Naszym planem było to, aby ktoś zabrał się ucieczkę, o ile odjazd będzie liczył co najmniej ośmiu zawodników. Gdy tylko zaczęły się ruchy w peletonie, próbowaliśmy się zabierać w odjazdy. Ja miałem szczęście, ruszyłem w odpowiednim momencie i odjechałem z pozostałymi. Dobrze nam się pracowało aż do ostatnich 20 km do mety. Wtedy pojawiło się sporo ataków, kolarze chcieli podzielić odjazd i odczepić innych zawodników. Na finisz dojechaliśmy jednak wspólnie. Końcówka była chaotyczna, kiedy przekroczyłem linię mety nie miałem kompletnie sił. Ten wymagający finisz pokazał, kto tak naprawdę ma dobre nogi. Dziś czułem się dobrze, zobaczymy, jaki scenariusz zrealizuje się jutro. W końcu peleton przyjechał daleko po nas

– mówił oficjalnej stronie CCC Team.

O planie ekipy na ten wyścig wypowiedział się natomiast Piotr Wadecki – dyrektor sportowy ekipy, która po raz kolejny była o krok od zwycięstwa.

Na odprawie ustaliliśmy, że Josef Černý będzie jednym z zawodników, którzy postarają się zabrać dziś w odjazd, o ile znaleźliby się tam przedstawiciele Movistar, Astany czy Bora Hansgrohe. Josef czuł się dobrze cały dzień, a gdy przewaga odjazdu stale rosła, wiedzieliśmy, że etapowa wygrana trafi do kogoś z ucieczki. Mieliśmy świadomość, że Meurisse jest silnym zawodnikiem, a dodatkowo finisz bardzo mu odpowiadał. Josef musiał pojechać wszystko, co mógł, aby pozostać w grze o etap. I tak też zrobił. Jutro zapowiada się ciekawy etap.

– mówił. 

Czech jest w o tyle lepszej sytuacji niż Zimmermann, Małecki i Mareczko, że w przeciwieństwie do nich ma bardzo dużą szansę na walkę w “generalce”. Wszystko dlatego, że jego 10-osobowa grupka przyjechała do mety ponad 16 minut przed peletonem. 

Miejsce w czołowej “10” jest więc praktycznie pewne, a biorąc pod uwagę, że ostatnie 40 kilometrów drugiego ( i jednocześnie ostatniego) etapu to głównie zjazdy i wypłaszczenia, to 26-latka najprawdopodobniej znów zobaczymy w trójce, tyle, że całego wyścigu. A kto wie, może doczekamy się także zwycięstwa. Nawet jeśli Cernemu nie uda się jutro przeskoczyć w “generalce” Adama De Vosa i rewelacyjnego dziś Xandro Maurisse’a, to o triumf etapowy może pokusić się Matteo Trentin. Oby Włochowi się udało. W końcu tak udany początek sezonu w wykonaniu polskiej grupy powinien w końcu zostać zwieńczony triumfem.