fot. Tour Down Under

Jak co roku, Australia okazała się szczęśliwa dla Richiego Porte. Tym razem Australijczyk co prawda nie wygrał na Willunga Hill, lecz zgarnął triumf w całym Tour Down Under, co bardzo go ucieszyło.

Dobre wyniki na początku sezonu to od zarania dziejów znak firmowy Richiego Porte. Australijczyk niestety często miał problem z utrzymaniem dyspozycji do najważniejszych startów, w wyniku czego w sieci zaczęły pojawiać się coraz częstsze żarty na jego temat. Doświadczony lider Trek – Segafredo nic sobie jednak z nich nie robi, po raz drugi okazując się najlepszym w otwierającym sezon wyścigu Tour Down Under.

Zwycięstwo w wyścigu to zawsze znakomite uczucie. To był bardzo trudny dzień dla całego zespołu. W pewnym momencie myślałem, że jest po wszystkim, gdyż na czele jechała duża i silna grupa, której nie mogliśmy dogonić. Na szczęście chłopcy spisali się doskonale udowadniając, że są godni zaufania. Wiem, że niektórzy źle wypowiadali się o Madsie Pedersenie, który w koszulce mistrza świata postanowił mi pomagać, lecz osobiście muszę zauważyć, że wykonał on niesamowitą pracę, podobnie jak pozostali koledzy

– powiedział Porte.

Dla niespełna 35-letniego zawodnika było to drugie zwycięstwo w Tour Down Under w karierze. Oprócz tego Australijczyk ma na swoim koncie aż 8 triumfów etapowych w swojej narodowej imprezie. W sumie oznacza to, że Porte na ojczystej ziemi osiągnął 28% wszystkich sukcesów w karierze.