fot.Team Ineos

Filigranowy francuski kolarz rozpoczyna nowy etap w swojej karierze. Po niezbyt udanej trzyletniej przygodzie w Team Sky/INEOS chce powalczyć o indywidualne sukcesy w Trek-Segafredo.

28-letni zawodnik podpisał dwuletnią umowę z drużyną, którą kieruje Luca Guercilena. W wywiadzie dla Cyclingnews opowiada dlaczego zrezygnował z jazdy w brytyjskiej drużynie.

Jestem góralem, więc lubię atakować w wysokich górach. Brakowało mi tego w INEOS. Czasem miałem „nogi”, aby zaatakować, lecz z powodu planów zespołu musiałem pracować na swoich kolegów z ekipy. Bycie pomocnikiem to szlachetna rola, ale ja lubię atakować, taki mam charakter. Gdy przechodziłem do Sky w 2017 roku wiedziałem gdzie przychodzę i jakie będę mieć zadania. Nie żałuję tej decyzji, ponieważ wiele w tym czasie się nauczyłem. Ludzie mogą mówić co chcą o tym zespole, ale jest to wspaniałe miejsce do nauki i rozwoju

– wyjaśnił Francuz. 

Elissonde nie jest pierwszym przypadkiem zawodnika, któremu przeszkadza rola bezwzględnego podporządkowania się interesom drużyny i pozbawienia możliwości agresywnej jazdy. Podobne odczucia mieli między innymi Mikel Landa i Wout Poels, których już nie ma w ekipie kierowanej przez Dave’a Brailsforda. Na większą swobodę w amerykańskiej ekipie liczy sam zainteresowany Elissonde.

Kocham jazdę w górach i myślę, że prawdziwi górale są, jak artyści. Jesteśmy inni, uwielbiamy męczyć się na podjazdach i spędzać tam wiele czasu. Wyczekujemy momentu do ataku i jeśli jesteś w stanie to robimy coś specjalnego atakując z grupy. Chciałbym poczuć te emocje w nadchodzącym 2020 roku

– wyznał zwycięzca etapu Vuelta a España z 2013 roku.

Francuski kolarz opowiedział, również o jego wielkim marzeniu jakim jest start w „Wielkiej Pętli”, w której niestety nie miał jeszcze okazji zadebiutować.

Jako francuski zawodnik, który nigdy nie jechał Tour de France to jest to dla mnie wielki cel. Ponadto żyję w Nicei, a tam odbędzie się Grand Départ, więc będzie to wyjątkowa okazja. Oprócz tego chciałbym pojechać w hiszpańskiej Vuelcie, gdzie wygrałem etap, więc byłoby dobrze, gdybym pojechał Tour i Vueltę, ale będzie to zależeć, także od tego co planuje zespół

– zakończył 28-latek.

Nowe środowisko, w którym znajdzie się Kenny Elissonde powinno być bardziej przyjazne jego agresywnej jeździe, ale z pewnością będzie on musiał, także pomagać swoim liderom na trasach wyścigów. Miejmy nadzieję, że filigranowy zawodnik nawiąże do swojego wielkiego sukcesu na stokach Alto de l’Angliru. Okazję na powtórkę tej wiktorii będzie mieć już w 2020 roku, ponieważ jest to podjazd, który znajdzie się na trasie Vuelta a España.