fot. Criterium du Dauphine

Jakob Fuglsang zdradził hiszpańskiemu dziennikowi “Marca”, że miał dobrą ofertę od zespołu Movistar, ale ostatecznie zdecydował się pozostać w Astanie, która zaoferowała mu więcej szans do walki na własne konto w przyszłości. 

Duńczyk spędził w kazachskiej Astanie siedem ostatnich sezonów i niewiele brakowało, żebyśmy byli tej jesieni świadkami jednego z najbardziej zaskakujących transferów tego roku. Ofertę złożyła mu bowiem ekipa Eusebio Unzué – Movistar.

34-latek ma za sobą najlepszy sezon w karierze, podczas którego zapisał na swoim koncie zwycięstwa w Liège-Bastogne-Liège, Critérium du Dauphiné, Ruta del Sol, a także wygrywał etapy w hiszpańskiej Vuelcie oraz w Tirreno-Adriatico. Stał także na podium Strade Bianche, Tirreno-Adriatico, Amstel Gold Race i w Walońskiej Strzale.

– To prawda, że byłem w kontakcie z Movistarem i z Unzué w sprawie możliwego podpisania kontraktu, ale ostatecznie podpisałem nową, dwuletnią umowę z Astaną i jestem bardzo zadowolony. Movistar był dla mnie świetną opcją, ale myślę, że tutaj [w Astanie] będę miał więcej możliwości. Mam już 34 lata i musiałem dobrze wybrać, ponieważ nie jestem już taki młody. Będę liderem drużyny w wielu ważnych wyścigach i mam nadzieję, że sprostam temu zadaniu

– powiedział Fuglsang.

Najprawdopodobniej będzie on liderem zespołu z Kazachstanu w wyścigach klasycznych oraz przynajmniej w jednym wielkim tourze. Nie wiadomo jednak, czy ponownie będzie to Tour de France ze względu na bliskość do IO w Tokio, które są celem Fuglsanga.

– Uwielbiam trasę w Japonii. Jest ciężka i zdecydowanie będzie jednym z celów przyszłego sezonu. Jeśli będzie padało tak, jak podczas naszego rekonesansu, wyścig stanie się jeszcze trudniejszy

– uważa Duńczyk, który przyznał jednocześnie, że jeśli będzie musiał wybierać pomiędzy startem w Wielkiej Pętli a wyścigiem olimpijskim, to będzie to dla niego twardy orzech do zgryzienia.

– Jeśli miałbym wybierać pomiędzy złotem olimpijskim a zwycięstwem w Tourze, to naprawdę nie wiem, jaką decyzję miałbym podjąć. Olimpijskie złoto jest czymś ponadczasowym, transcendentnym, ale triumf w Wielkiej Pętli też jest wielką rzeczą. Musiałbym się nad tym dłużej zastanowić

– zakończył Jakob Fuglsang.