fot. Aaron Lee / Tour of Guangxi

Dla Enrica Masa dzisiejsze zwycięstwo etapowe w Tour of Guangxi jest prawdopodobnie ostatnim (nie licząc generalki wyścigu) w barwach Deceuninck – Quick Step. Sam Hiszpan otwarcie przyznaje, że to według niego idealne pożegnanie z zespołem.

Czwarty etap Tour of Guangxi był zdecydowanie najtrudniejszym na trasie całego wyścigu. Najlepiej wykorzystał to Enric Mas, który wpadł pierwszy na metę położoną nieco kilometr ponad świątynią Nongla. Co ciekawe, dla Hiszpana jest to dopiero pierwsze zwycięstwo w sezonie, choć znakomicie przygotowane przez zespół podczas całego etapu.

Już przed startem rywalizacji, a dokładniej na odprawie, ustaliliśmy, że należy powalczyć o zwycięstwo etapowe i przejęcie prowadzenia w klasyfikacji generalnej. Od samego początku etapu kontrolowaliśmy sytuację i na ostatnim podjeździe graliśmy swoje karty. Zgodnie z planem najpierw zaatakował Remi, który zmusił inne zespoły do cięższej pracy. Później do walki miałem wejść ja i tak też zrobiłem. W końcówce wszystko zależało już tylko i wyłącznie od mocy. Ostatnie metry były bowiem potwornie ciężkie

– powiedział Mas.

Jak wiadomo, w sezonie 2020 młody Hiszpan będzie reprezentował barwy ekipy Movistar. Tym samym prawdopodobne zwycięstwo w Tour of Guangxi będzie dla niego triumfem na pożegnanie z zespołem Deceuninck – Quick Step.

Myślę, że właśnie takie zwycięstwo to idealne pożegnanie z zespołem. Patrick Lefevere i cała reszta watahy dała mi przez całą moją karierę niezwykle dużo, z ogromnym zaufaniem na czele. W inny sposób niż doskonałym wynikiem na szosie ciężko by było przekazać to, jak bardzo jestem im za wszystko wdzięczny. To bardzo wiele dla mnie znaczy

– dodał Hiszpan.

Przed kolarzami startującymi w Tour of Guangxi jeszcze dwa etapy w północnej części prefektury. Do głosu ponownie dojść powinni jednak sprinterzy, co z pewnością jest na rękę liderowi imprezy.