Do tej pory pisząc z Chin wspominałem przede wszystkim o kolosie prężącym muskuły, jednocześnie potrafiącym się nieco wycofać dla własnego dobra. W całym zamieszaniu jest jednak druga strona medalu. Ta bardziej prawdziwa, ludzka.

To prawda, że za każdym rogiem przy trasie wyścigu czają się policjanci lub służby podobne do naszej straży miejskiej. To prawda, że każdy z funkcjonariuszy, gdy tylko zachodzi taka potrzeba, zachowuje się dokładnie tak, jak widujemy to na filmach. Mam na myśli wojskowy pochód, stanie na baczność przez cały dzień, czy dokładne wykonywanie poleceń przełożonego.

Ci wszyscy ludzie mają jednak także zwykłą twarz, ludzką, którą podczas Tour of Guangxi widać doskonale. Korzystając z faktu, że trzeci etap wyścigu był poprowadzony po stosunkowo długich rundach wokół Nanning, wybrałem się na “krótki spacer” z jednym z fotografów. Dopiero wtedy mogliśmy zobaczyć prawdziwe emocje na twarzach tych, których do tej pory uważaliśmy za roboty.

Nie będę specjalnie odkrywczy, poniekąd powtarzając to, co podczas Igrzysk Olimpijskich w PyongChang powiedział Krzysztof Gonciarz – ich zachowanie deprecjonuje to, co muszą robić, by przetrwać. Tak naprawdę są to jednak zupełnie normalne osoby, ze swoimi problemami, potrzebami i emocjami. W trzydziestostopniowym upale widać to aż za dobrze.

Przykładów mógłbym podać naprawdę wiele, lecz skupię się na kilku najbardziej flagowych. Przede wszystkim, kiedy tylko nie ma potrzeby pozowania przed kamerami czy szefostwem, każda z osób funkcyjnych robi się po prostu miła. Jeśli tylko zna nieco angielski, praktycznie od ręki można z nią porozmawiać. Po drugie, ponownie jeśli tylko nie zachodzi potrzeba “pokazówki”, można zauważyć policjantów czy innych funkcjonariuszy w pozycjach “na polskiego budowlańca”. Niestety jakiekolwiek udokumentowanie ludzkiej twarzy Chińczyków i opublikowanie jej gdziekolwiek skończyłoby się prawdopodobnie zamknięciem w obozie pracy. W końcu jak ktoś z zagranicy mógł uchwycić, jak śpisz pod “flamme rouge”? Jakim prawem też robiliście sobie z nim zdjęcia?! To niedopuszczalne!

Przechadzając się w okolicach górskiej premii, czyli najważniejszego miejsca na dzisiejszym etapie, spotkaliśmy całą masę policjantów pochowanych w krzakach (dosłownie). Ich zadaniem, naturalnie, było pełne zabezpieczenie trasy. Witanie się z nimi i patrzenie jak z przyjemnością tworzą małe zgromadzenia, by chociaż chwilę porozmawiać jak ludzie czy zjeść wspólne lunch automatycznie wywoływało uśmiech na naszych ustach. W końcu to wszystko było robione na przekór temu, czego wymaga od nich “góra”, której nawet my woleliśmy uciekać (oficerowie nie potrafią ściągać masek, po prostu).

Tym smutniejszy widok spotkał nas po etapie, kiedy to każdy z “niepokornych” otrzymywał ostrą reprymendę (dla przykładu jeden ze “strażników miejskich” na chwilę przysiadł obok mnie na asfalcie, kiedy czekałem na przejazd kolarzy. Po około dwóch minutach był już “przywołany do porządku”) w postaci krzyków do ucha. Wszyscy, których spotkaliśmy nagle stali w szeregu i musieli pokazywać siłę i dyscyplinę, jaką dysponują Chiny. Z pewnością do końca pozostanie to jednym z najważniejszych obrazków wyścigu.