Wczorajszym Wyścigiem Dookoła Lombardii Primoż Roglić zakończył bardzo udany sezon. Był głównym kandydatem do zwycięstwa, jednak na mecie musiał uznać wyższość nie tylko Bauke Mollemy, ale też pięciu innych zawodników.

W czasie wyścigu widać było, że Słoweńcowi zależy na tym, by z przytupem zakończyć sezon. Kilkukrotnie atakował, ale rywale wiedząc, jak groźny jest w tym roku nie odpuszczali, więc jego najdłuższy odjazd trwał zaledwie kilka minut. Nic dziwnego, że Słoweniec był po dojechaniu do mety delikatnie poirytowany ich postawą.

Myślę, że rywalom bardzo zależało, by zatrzymać moją serię zwycięstw. Naprawdę się starałem, ale wygląda na to, że jako główny faworyt po prostu muszę się z tym pogodzić. To dla mnie kolejne doświadczenie, które pewnie przyda mi się w przyszłości. Mimo wszystko to był jak do tej pory mój najlepszy występ w monumencie. Teraz czekam tylko na dzień, w którym to ja będę mógł na mecie cieszyć się ze zwycięstwa. Dziś nie było mi to dane – gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta – wszyscy faworyci patrzyli dziś na mnie, a tymczasem okazało się, że nieco zlekceważyli Bauke, który był dziś najlepszy

– mówił w rozmowie z cyclingnews.com.

Mimo delikatnego rozczarowania w ostatnim wyścigu, Roglić może kończyć sezon z podniesioną głową. W końcu jako jedyny kolarz w tym sezonie dwukrotnie stanął na podium Wielkich Tourów, wygrał Vueltę, a to plus kilka nieco mniejszych sukcesów dało mu pierwsze miejsce w rankingu UCI.

Teraz wypatruję zimy i kolejnych wyścigów. To był całkiem niezły sezon, dlatego czuję, że wakacje, które właśnie rozpoczynam, są w pełni zasłużone. W ciągu ostatnich 12 miesięcy odniosłem największe sukcesy w mojej karierze. Świetnie spisywałem się w Wielkich Tourach, a teraz pokazałem, że potrafię także jeździć klasyki. Cieszę się, że mogłem zakończyć sezon jako numer jeden na świecie

– zakończył.