fot. Movistar Team

Alejandro Valverde (Movistar) zachęcony dobrą formą w jesiennych włoskich klasykach bardzo chciał uzupełnić swój dorobek o triumf w monumentalnym wyścigu Il Lombardia. Ostatecznie się nie udało – 39-latek był drugi, potwierdzając pomimo to wysoką klasę.

Na oficjalnej stronie drużyny Movistar można przeczytać, że drugie miejsce w „wyścigu spadających liści” nie odzwierciedla ilości wysiłku, jaki Valverde włożył w rywalizację. A co sam kolarz miał na ten temat do powiedzenia?

– Jestem usatysfakcjonowany z drugiego miejsca, ale wiedząc, że miałem nogi, aby powalczyć o zwycięstwo, mam słodko-gorzkie odczucia. To ważny wyścig, monument, który bardzo lubię. W końcówce wszyscy wzajemnie na siebie spoglądali i to ułatwiło sprawę samotnemu kolarzowi. Bauke [Mollema] zyskał przewagę po swoim ataku i wykorzystał energię, którą posiadał, aby odnieść sukces. Czapki z głów – jest zasłużonym zwycięzcą. Po raz kolejny próbowałem atakować na San Fermo – wcześniej skoczyłem przed Civiglio, ale kiedy zostałem złapany nie chciałem narzucać tempa, ponieważ wiedziałem, że pozostał jeszcze jeden podjazd. Poczekałem na resztę, ponieważ chciałem zobaczyć, czy będziemy w stanie zyskać trochę czasu nad Bauke

– objaśniał swoją taktykę Valverde.

Tym sposobem Hiszpan ma już w kolekcji trzy drugie miejsce w Wyścigu dookoła Lombardii, zatem w jego przypadku nie sprawdziło się powiedzenie „do trzech razy sztuka”. W kontekście przyszłorocznej walki był ostrożny w swojej wypowiedzi, biorąc pod uwagę swój wiek.

– Czasami wygrywasz, a czasami przegrywasz – takie jest kolarstwo. W przyszłym roku skończę 40 lat, zatem trudno będzie mi walczyć tutaj ponownie o zwycięstwo, jednak z drugiej strony widać, że jestem w stanie zdobywać najwyższe lokaty po tak długim czasie, prezentując się nawet lepiej niż w poprzednich sezonach. Może więc jeszcze czeka na mnie jakaś niespodzianka…

– zakończył kolarz z Murcji.

Hiszpanie zyskali jeszcze jedną korzyść z dzisiejszego wyniku Alejandro Valverde. Jest bowiem prawie pewne, że podczas wyścigu olimpijskiego w Tokio będą mogli wystawić maksymalną liczbę pięciu kolarzy, ponieważ wyprzedzili w rankingu Słoweńców.

Poprzedni artykułSimon Špilak kończy kolarską karierę
Następny artykułRamunas Navardauskas zostaje w Delko Marseille Provence
Marta Wiśniewska
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. W kolarstwie szosowym urzeka ją estetyka tej dyscypliny stojąca w opozycji do cierpienia. Amatorsko jeździ na rowerze górskim i szosowym, przejeżdżając kilka tysięcy kilometrów rocznie.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze