fot. ASO / Sarah Meysseunier

Nadszedł drugi dzień przerwy w tegorocznej Vuelcie. Zgodnie z przewidywaniami, ostatnie 7 dni wyjaśniło wiele spornych kwestii. Czas na oceny.

Plusy:
Młodość w natarciu
Kiedy podsumowywaliśmy pierwszy tydzień Vuelta a Espana 2019, zastanawialiśmy się czy Tadeja Pogacara będzie stać na atak na podium klasyfikacji generalnej. Dziś możemy już ze spokojem powiedzieć, że młodziutki Słoweniec może dowieźć trzecie miejsce w generalce do mety w Madrycie, jednocześnie mając jeszcze szanse na atak na pozycję Alejandro Valverde. Pytanie tylko, czy wystarczy mu do tego gór. Nie zmienia to faktu, że lider ekipy UAE Team Emirates jedzie naprawdę świetny wyścig.

Najmocniejszy w karierze?
Na Giro d’Italia był niezwykle zmęczony. Teraz sił mu jednak nie brakuje i nie daje złudzeń rywalom. Primoz Roglic jest bez wątpienia najsilniejszym zawodnikiem tegorocznej Vuelty i tylko kataklizm mógłby odebrać mu zwycięstwo w całym wyścigu. Lider zespołu Jumbo – Visma tym samym prawdopodobnie sięgnie po największy sukces w karierze.

Szansa dla drugich noży
Nie da się ukryć, że tegoroczna Vuelta jest też niepowtarzalną szansą dla słabszych zawodników, by zmieścić się w czołowej “10” klasyfikacji generalnej. Spośród faworytów w “walce” pozostaje bowiem siedmiu zawodników, dzięki czemu pozostałe 3 miejsca wciąż są sprawą otwartą. Na ten moment okupują je Nicholas Edet, Carl Fredrik Hagen i Hermann Pernsteinter. Czy to utrzymają? Niewykluczone.

Minusy:
Wszystko ustalone i zamknięte na klucz?
Niestety w całym interesującym zamieszaniu zwanym Vuelta a Espana, ogromną rolę odegrał etap jazdy indywidualnej na czas. Co więcej, w pewnym sensie czasówka w Pau ustawiła rywalizację w górach, która tylko betonowała generalkę ustaloną w ubiegły wtorek. W tym wszystkim najgorsze jest jednak to, że w ciągu ostatnich 5 dni ścigania niewiele może się zmienić.

Zmiana statusu
Jeszcze kilka lat temu w Nairo Quintanie upatrywano zwycięzcę Tour de France. Teraz Kolumbijczyk niewiele może zrobić poza wygraniem pojedynczego etapu Wielkiego Touru. Tym samym zawodnik Movistaru, który od przyszłego sezonu będzie ścigał się w barwach Arkea – Samsic, mocno oddala się od dawnej pozycji, jednocześnie przybliżając się w hierarchii do kolarzy pokroju Guillaume Martina czy Warrena Barguila.