fot. ASO / Photo Gomez Sport

Niezwykle trudny etap Vuelta a Espana na Mas de la Costa za nami. Faworyci naprawdę dali dziś o sobie znać. Czas na oceny.

Plusy:
Wszystko jasne
W ostatnich latach hiszpańska Vuelta lubi, kiedy w walce o zwycięstwo w całym wyścigu liczy się czterech zawodników. Wszystko wskazuje na to, że podobnie będzie i tym razem. Dziś swoją znakomitą dyspozycję udowodnili Alejandro Valverde, Nairo Quintana, Miguel Angel Lopez i Primoz Roglic. Wiele wskazuje na to, że jeden z nich wygra cały wyścig. Na ten moment największe szanse można dawać ostatniemu z nich, gdyż przed kolarzami wciąż etap jazdy indywidualnej na czas. Vuelta lubi być jednak przewrotna…

W końcu jest moc!
Oj długo czekaliśmy na wyścig, w którym i Paweł Poljański i Rafał Majka będą w naprawdę bardzo dobrej, o ile nie najlepszej dla siebie dyspozycji. Zgred ma za sobą naprawdę świetny etap, który wprowadził go do czołowej piątki w generalce. Zebra był za to w peletonie do samego końca, wydatnie pomagając swojemu koledze. Wygląda to naprawdę dobrze i oby było jeszcze lepiej!

Rzeź niewiniątek
Dziś bardzo wiele mówiło się o finałowej wspinaczce, która rzeczywiście była bardzo trudna. Warto jednak wspomnieć, że organizatorzy znakomicie poprowadzili cały etap, dzięki czemu najmocniejsze zespoły mogły bardzo mocno uszczuplić peleton przed ostatnim podjazdem. Także dzięki temu rywalizacja dzisiaj była tak przyjemna do oglądania.

Minusy:
Wciąż daleki od powrotu
Choć w jeździe Estebana Chavesa widać już dużo pozytywów, Kolumbijczyk wciąż daleki jest od swojej optymalnej formy. Lider ekipy Mitchelton – Scott zanotował dziś stosunkowo duże straty, które co prawda nie wyłączają go z walki o dobre miejsce, lecz pokazują pewną słabość. Oby jednak udało mu się jeszcze coś w tym wyścigu zdziałać.

Spodziewana słabość
Niestety po wycofaniu się z wyścigu Victora de la Parte, ekipa CCC nie ma możliwości pojawiać się w czołówkach na najtrudniejszych etapach. Dziś mieliśmy tego idealny przykład. Najlepszym z Pomarańczowych był bowiem Patrick Bevin, który dojechał do mety 70 ze stratą ponad 15 minut.