Głęboki smutek. Czuję tylko rozpacz i przygnębienie. Śledziłem jako menedżer całą jego karierę. Zawsze go podziwiałem – powiedział Renato di Rocco, prezes włoskiej federacji kolarskiej Italpressowi. Swoje ubolewanie wyraziło też wielu byłych kolarzy – m.in Paolo Bettini, Damiano Cunego czy Marco Pinotti. 

Nic dziwnego bo Gimondi był fenomenalnym zawodnikiem- spokojnie można zaliczyć go do ścisłego grona najlepszych w historii. Już w 1965 roku- swoim pierwszym roku startów w zawodowym peletonie udało mu się wygrać Tour de France. Miał wtedy zaledwie 22 lata i stał się pierwszym z wielu kolarzy, którzy po zwycięstwie w “Wyścigu Przyszłości” wygrali także “Wielką Pętlę”. 2 lata później dołożył do tego zwycięstwo w Giro, a już w kolejnym roku miał na koncie zwycięstwa we wszystkich wielkich tourach. Wielu włoskich fanów widziało w nim wtedy kolejnego Anquetila- człowieka, który na długi czas zdominuje światowe kolarstwo.

Kilka tygodni po skompletowaniu przez niego hat-tricka podczas Vuelty, po swój triumf w Giro sięgnął Eddy Merckx. I to on stał się drugim Anquetilem. Mało który kolarz był w stanie nawiązać walkę ze słynnym Belgiem, ale Gimondiemu czasami się to udawało. Dzięki temu jego palmarès nawet pomimo dominacji Merckxa (z którym co ciekawe łączyły go bardzo dobre relacje) uważanego za najlepszego kolarza w historii, wygląda imponująco. 

5 zwycięstw w wielkich tourach (3 razy Giro i po razie Tour i Vuelta), triumfy w 3 spośród pięciu monumentów (2x Il Lombardia i po razie w Paryż-Roubaix i Mediolan-San Remo) i medale wszystkich kruszców podczas Mistrzostw Świata- to jego największe osiągnięcia. Po zakończeniu kariery w 1979 roku był najpierw dyrektorem sportowym w Gewiss, a później prezydentem Mercatone Uno- zespołu Marco Pantaniego. W późniejszych latach współpracował też z Bianchi- firmą produkującą rowery. Do 28 lipca dzierżył też tytuł najmłodszego zwycięzcy Tour de France jego powojennej historii wyścigu. Kilka tygodni temu miano to odebrał mu Egan Bernal, w piątek życie odebrał mu najtrudniejszy spośród wszystkich przeciwników.