fot. Movistar

Wynosząca 54 sekundy strata do Gerainta Thomasa (Team INEOS) sytuuje Nairo Quintanę (Movistar) na przyzwoitej pozycji do walki o – jeśli nie zwycięstwo – to podium w wyścigu Tour de France. Kolumbijczyk jest zadowolony z przebiegu pierwszych dziesięciu etapów.

Gdyby nie pechowy upadek Mikela Landy podczas dziesiątego etapu, sytuacja drużyny Movistar byłaby niemal całkowicie idealna, a tak rywalizacja o jak najlepsze miejsce w klasyfikacji generalnej spoczęła na walkach Nairo Quintany, który zajmuje w niej obecnie ósme miejsce, a do lidera Juliana Alaphilippe’a (Deceuninck-Quick Step) traci dwie minuty i cztery sekundy. Pięćdziesiąt cztery sekundy traci zaś do pierwszego w tym zestawieniu spośród faworytów do zwycięstwa – Gerainta Thomasa.

– Muszę powiedzieć, że jesteśmy niemalże szczęściarzami, że straciliśmy do naszych największych rywali prawdopodobnie najmniej czasu w pierwszej części wyścigu w porównaniu z poprzednimi edycjami.

Myślę, że mamy całkiem dużą szansę, aby stanąć na podium klasyfikacji generalnej. Nie będzie to łatwo, ale dysponujemy dobrą formą. Będziemy próbowali inteligentnie rozgrywać karty – tak, aby zyskać czas i aby nie stracić go zbyt wiele podczas etapu jazdy indywidualnej na czas. Do Paryża wciąż mamy jedenaście etapów, jeszcze wiele z tego wyścigu pozostało. Przed nami etapy górskie, które bardzo nam odpowiadają. Jak do tej pory praca moich kolegów z drużyny była naprawdę bardzo, bardzo efektywna, zwłaszcza wczoraj, gdy znajdowaliśmy się na czele w momencie, kiedy Mikel [Landa] miał kraksę

– powiedział Quintana, który przewiduje jednocześnie, że Alaphilippe nie utrzyma maillot jaune. Uważa, że walka o zwycięstwo w całym wyścigu będzie toczyła się między Team INEOS a resztą.

– Po jeździe na czas opracujemy strategię i postaramy się wrócić na szczyt. Wszyscy szanujemy Alaphilippe’a jako lidera, ale tak naprawdę nie wiemy, jak długo będzie w stanie jechać w żółtej koszulce. Cała presja spoczywa obecnie na drużynie INEOS i nasz plan musimy oprzeć na ich poczynaniach, na tym, jak zamierzają jechać w górach

– dodał Nairo Quintana.

Tymczasem Mikel Landa, któremu kraksa mocno podcięła skrzydła, gdy wróci do siebie obiecuje walkę o etapowe zwycięstwa. Bask przyznał, że wciąż nie strawił faktu, że po raz kolejny spotkał go pech.

– Potrzebuję trochę czasu, by wrócić do nastroju, jaki miałem przed kraksą. Jeszcze nie wiem, jak ponownie odnaleźć się w tym wyścigu. Będziemy jednak musieli wrócić do walki o etapowe zwycięstwa i klasyfikację generalną tak szybko, jak będzie to możliwe

– powiedział przygaszony Landa.