fot. Movistar Team

Niezwykle szybko ucieka nam tegoroczne Giro d’Italia, prawda? Za nami już dwa tygodnie rywalizacji. Czas więc na podsumowanie ostatnich 6 dni ścigania.

Plusy:
Etapy prawdy
Nikt chyba nie wyobrażał sobie jak bardzo ciągnąć się będzie pierwsza, płaska część tegorocznego Giro. Aż do etapu do Pinerolo ściganie ciągnęło się jak flaki z olejem. Tym lepiej, że na trudnych, górskich etapach w końcu było co obejrzeć. Jednocześnie dowiedzieliśmy się w końcu kto w jakiej jest formie. Trzeci tydzień rywalizacji może więc być naprawdę znakomity.

Pokaz mocy
Kto jest największym wygranym ostatnich dni? Z pewnością Richard Carapaz. Ekwadorczyk jest obecnie w znakomitej formie, dzięki czemu zdobył różową koszulkę lidera oraz powiększa przewagę nad najgroźniejszymi rywalami. Jeśli tendencja wzrostowa zawodnika Movistaru się utrzyma, może mu się udać wygrać cały wyścig, zasadniczo atakując z drugiego szeregu.

Stała walka o podium
Co prawda przez ostatnie 2 dni Rafał Majka miał swoje problemy i było widać, że podium mu regularnie odjeżdża. Mimo to, do tej pory Polak jedzie bardzo solidny wyścig, który jeszcze może przechylić się na jego korzyść. O tym, czy marzenia o “pudle” są do spełnienia, zadecyduje etap nr 16.

Minusy:
Tendencja spadkowa
Kiedy Primoz Roglic absolutnie niszczył swoich rywali w pierwszym tygodniu rywalizacji, wielu spodziewało się, że jego minimalizacja strat na górskich etapach powinna z pewnością wystarczyć do wygrania wyścigu. Teraz już wiemy, że wcale nie musi mu być tak łatwo. Na każdym z górskich etapów Słoweniec okazuje mniejsze lub większe słabości, które już teraz wcale nie gwarantują mu odrobienia strat do lidera podczas finałowej czasówki.

Metoda w szaleństwie
Choć wydaje się, że Simon Yates z dnia na dzień staje się coraz silniejszy, jego wcześniejsza jazda pozostawiała wiele do życzenia. Brytyjczyk ma już ogromne straty i nawet starając się urywać rywalom po kilka sekund na każdym etapie, ostatecznie to on będzie tym przegranym. Czyżby lider Mitchelton – Scott chciał powtórzyć ruch Chrisa Froome’a?