fot. CCC Team / Cor Vos

Paweł Bernas (CCC Team), dla którego obecny sezon jest pierwszym w World Tourze, podczas piątego etapu wyścigu Tour of California zdobył swój najlepszy wynik w dotychczasowej karierze – był siódmy w sprinterskiej końcówce. 

W poprzednich dniach “Berni” niezbyt dobrze czuł się na wysokości, a na czwartym etapie, gdy próbował dojść do grupy Remiego Cavagni (Deceuninck-Quick Step), złapał go skurcz. Dlatego też siódme miejsce w Venturze bardzo go cieszy i daje sygnał, że w World Tourze rozgościł się na dobre.

Jestem bardzo zadowolony z mojego dzisiejszego rezultatu, który jest moim najlepszym jak dotychczas, jeśli idzie o wyścig rangi World Tour. Być może jest kilka rzeczy, które na ostatnich 400 metrach mogłem zrobić lepiej. Jest to jednak częścią procesu uczenia się. Jestem szczęśliwy, że byłem w grupie kolarzy, która walczyła o zwycięstwo na tym etapie. Zwłaszcza że był to ciężki i szybki dzień. Generalnie rzecz biorąc lubię takie końcówki. Pomyślałem sobie, że po prostu pojadę do przodu, dam z siebie wszystko od podnóża do szczytu, nie myśląc o pierwszej dziesiątce czy o czymś takim. Słyszałem od naszego dyrektora sportowego Jacksona Stewarta, że na ostatnich dwóch kilometrach może wiać silny czołowy wiatr, dlatego warto było dojść do czołowej grupy. Próbowałem trzymać koło [Maximiliano] Richeze, ponieważ był on faworytem do zwycięstwa w sprincie z tej grupki. Jednak kiedy 300 metrów przed metą zaczął finiszować, to zrobiło się miejsce tylko dla jednego kolarza. Ja musiałem więc chwilę poczekać i udało mi się finiszować na siódmym miejscu

– powiedział Paweł Bernas oficjalnej stronie internetowej CCC Team.

Da zakończenia wyścigu w Kalifornii pozostały dwa etapy.