fot. Dimension Data

Mark Cavendish (Dimension Data), który w nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu rozpocznie ściganie w wyścigu Amgen Tour of California, powiedział, że po raz pierwszy od dwóch lat nie ma w sobie wirusa mononukleozy.

Badania krwi wykonane dwa tygodnie temu wykazały, że wskaźnik świadczący o wirusie Epsteina-Barra (mononukleoza) znajduje się poniżej progu świadczącego o chorobie. Ponadto jego ciało ponownie dobrze zaczęło reagować na trening i wysiłek fizyczny generalnie.

Cavendish ma w tym sezonie jak dotychczas dwadzieścia sześć dni wyścigowych na koncie. Wziął udział w wyścigu Vuelta a San Juan, następnie w UAE Tour, a później w Paryż-Nicea, z którego się wycofał. Do ścigania wrócił w Tour of Turkey, a ostatnio rywalizował w Tour de Yorkshire, gdzie jego najlepszym wynikiem jest ósma lokata na pierwszym etapie.

Normalnie miałbym o tej porze roku dużo więcej kilometrów wyścigowych, ale od kilku lat zmagam się z chorobą. Ostatecznie jednak wyzdrowiałem i ponownie czuję się jak człowiek. Badanie krwi wykonane kilka tygodni temu po raz pierwszy od dwóch lat wykazało, że znajduję się poniżej progu oznaczającego chorobę. Poczułem więc ogromną ulgę i mam nadzieję, że wrócę i będę w stanie robić jeszcze dobre rzeczy

– powiedział Mark Cavendish podczas konferencji prasowej poprzedzającej wyścig Amgen Tour of California.

Jeśli idzie o wyścig w Kalifornii, to “Manxman” nie robi sobie jeszcze wielkich nadziei, ale wierzy, że może wreszcie uda mu się włączyć do walki o zwycięstwo. Ostatni raz unosił bowiem ręce w geście triumfu w lutym 2018 roku, podczas trzeciego etapu wyścigu Dubai Tour.

Nie jestem jeszcze w najwyższej dyspozycji, ale mam szczęście, że finisz pierwszego etapu odbędzie się w Sacramento. Znam tę końcówkę bardzo dobrze, ponieważ w przeszłości zwyciężałem tam trzy razy

– dodał Cavendish.