Michał Kapusta/naszosie.pl

Przyszedł maj, a wraz z majem pierwsze poważne etapowe ściganie w kraju. Mowa oczywiście o legendarnych “Grodach”, które na dobre rozpoczną się już w czwartek. Czego możemy się spodziewać?

Jak wiadomo, po raz kolejny wyścig legitymował się będzie licencją 2.2, co w obecnej sytuacji pozwala startować w imprezie ekipom znajdującym się głównie w 3 dywizji. Nie oznacza to jednak, że rywalizacja nie będzie ciekawa. Lista startujących zespołów i selektywna trasa pozwolą powalczyć o triumf najmocniejszym zawodnikom w peletonie.

Na początek weźmy pod lupę trasę, która w dużym stopniu może przypominać zeszłoroczną rywalizację. Wszystko rozpocznie się bowiem od tradycyjnego kryterium o Złotego Lwa w Legnicy. Zawodnicy ponownie ścigać się będą na brukowanej rundzie wokół rynku, by na pierwszym etapie rywalizacji założyć koszulki liderów poszczególnych klasyfikacji. W ubiegłym roku najlepszy był Szymon Sajnok. Kto wygra tym razem?

W piątek, podobnie jak przed rokiem, na kolarzy czekać będą dwa etapy. Z samego rana zawodnicy ruszą bowiem do stosunkowo krótkiej, ale i selektywnej czasówki w Polkowicach, która już na samym początku rywalizacji ułoży klasyfikację generalną. W ubiegłym roku, na dokładnie takiej samej trasie najlepszy okazał się Jan Tratnik, który o 5 sekund wyprzedził Jana Bartę i o 10 Kamila Gradka. Niestety, w tym roku na pewno nie zobaczymy na trasie Grodów aż 8 zawodników z pierwszej “10” tego etapu, lecz z pewnością może to trochę spłaszczyć stawkę.

Po kilku godzinach odpoczynku, peleton ruszy do płaskiego etapu ze startu wspólnego, gdzie o swoje powinni powalczyć sprinterzy. W porównaniu z ubiegłym rokiem zmienił się jednak kierunek. Tym razem start zlokalizowany zostanie w Głogowie, a meta w centrum Polkowic. Kto okaże się najlepszy? Walka z pewnością będzie bardzo otwarta, gdyż na starcie zabraknie takich strzelb jak Alois Kankovsky czy Szymon Sajnok.

Trzeci etap stanie już pod znakiem nieco “poważniejszego” ścigania. Kolarze będą mieli bowiem do pokonania również podobny etap do tego sprzed roku, rozpoczynający się w Złotoryi, a kończący w Głogowie. Na 144 kilometrach rywalizacji, kolarze będą mieli do pokonania dwa z doskonale znanych podjazdów w Górach Kaczawskich – Stanisławów i Pomocne (2 razy). Do mety w Jaworze powinna jednak przyjechać stosunkowo duża, choć ograniczona grupa.

Ostatniego dnia rywalizacji, peleton startujący w 54. Grodach będzie miał do pokonania typowy dla tego wyścigu królewski etap w Górach Sowich. W sumie do pokonania będzie 145 kilometrów, a na trasie czekać będzie 6 podjazdów pierwszej kategorii. Na sam początek kolarzy czeka wspinaczka pod Przełęcz Sokolą i utrudniony podjazd pod Przełęcz Walimską (ulicą Słowackiego – przez niecały kilometr nachylenie nie spadnie poniżej 12%). Później na rozkład wpadnie najdłuższa góra w okolicy, czyli dziesięciokilometrowa przełęcz Jugowska, która zamknie “rundę”. Później peleton skieruje się na Przełęcz Woliborską, która otworzy drugą, decydującą rundę, na której “Wolibórz” poprzedzi jeszcze podjazd w Srebrnej Górze. Początkowo wydawało się, że finałowe okrążenie wokół Dzierżoniowa będzie błędem, lecz w tym miejscu musimy zaznaczyć, że na ostatnich, płaskich 20 kilometrach swoje może dołożyć wiatr.

Jeśli chodzi o ekipy startujące w wyścigu, zdecydowanie brakować będzie zawsze silnego i ambitnego teamu Elkov – Author, który z roku na rok wydaje się zbliżać do drugiej dywizji. Co oczywiste, na starcie nie pojawi się też pierwsza drużyna CCC, która zgodnie z przepisami nie może wystartować w imprezie 2.2. Jej “spuściznę” przejąć próbować będą jednak kolarze ekipy Development. Jak co roku, swoje 3 grosze wtrącić powinni też zawodnicy Adria Mobil, z młodymi Dusanem Rajoviciem i Gasperem Katrasnikiem na czele. Niewykluczone też, że na trasie wyścigu pojawi się Marko Kump.

Jeśli chodzi o pozostałe ekipy z naszego podwórka, powinniśmy zobaczyć praktycznie wszystkie największe gwiazdy. W teamie Wibatech o swoje powalczą m.in. Maciej Paterski i Marek Rutkiewicz. W barwach ekipy Hurom niebezpieczni mogą być Karol Domagalski, Kamil Zieliński czy Jakub Kaczmarek. Zespół Voster z pewnością nie omieszka się za to wykorzystać Adama Stachowiaka i Mateusza Taciaka, o będącym w świetnej formie Pawle Franczaku nie wspominając.

Kto okaże się najlepszy? Dowiemy się już w najbliższą niedzielę.