fot. ASO

Zwyciężczyni Liege-Bastogne-Liege Femmes Annemiek van Vleuten (Mitchelton-Scott) podsumowała swój znakomity występ w tym wyścigu, twierdząc, że był to po prostu jej dzień. 

Holenderka, która wcześniej w tym sezonie wygrała wyścig Strade Bianche, zaatakowała trzydzieści kilometrów przed metą na słynnym podjeździe La Redoute.

Sarah Roy i Monniek Teninglo ustawiły mnie na znakomitej pozycji na La Redoute, byłam tam bardzo bezpieczna i nie musiałam właściwie nic robić. Wiedziałam, że niektóry dziewczyny jadą na złej pozycji, więc po prostu odjechałam.

Moje motto na dziś brzmiało: “kiedy atakujesz, to jedź, nie oglądaj się, daj z siebie wszystko i przyj do przodu”, i to jest właśnie to, co dzisiaj zrobiłam. Nie mogłam kontrolować tego, co działo się za moimi plecami, więc dawałam z siebie wszystko, wiedząc, że czeka mnie trzydziestokilometrowa jazda indywidualna na czas.

Pogoda była okropna, ponieważ było zimno. Musiałam skoncentrować się na sobie. Wyciągnęłam wnioski z dwóch poprzednich wyścigów – Amstel Gold Race i Walońskiej Strzały – i wiedziałam, że muszę uwierzyć w swoją moc. Czym wyścig jest dłuższy i trudniejszy, tym dla mnie lepiej

– powiedziała van Vleuten oficjalnej stronie wyścigu Mitchelton-Scott.

Dla Annemiek van Vleuten jest to jak na razie drugie zwycięstwo rangi World Tour w tym sezonie. Wcześniejszy triumf zdobyła – tak jak wspomniano – wyżej w Strade Bianche.

Pełne sprawozdanie z wyścigu kobiet można przeczytać tutaj.