fot. BORA-hansgrohe

Drugi etap był swoistym déjà vu nie tylko dla Teamu Sky, ale także dla Rafała Majki i drużyny BORA-hansgrohe. Dwukrotny król gór Tour de France drugi dzień z rzędu atakował i po raz kolejny robił to w towarzystwie Vincenzo Nibalego (Bahrain-Merida).

Majka odpowiedział na przeprowadzony trzy kilometry przed metą atak Vincenzo Nibalego. Ostatecznie jednak nieco lepsi okazali się Pavel Sivakov (Team Sky) oraz Jan Hirt (Astana). Taki obrót sytuacji tylko wzbudził apetyt Polaka na dobry wynik w tej włosko-austriackiej etapówce.

Nie jest łatwo wygrać etap w tym wyścigu. Ale dziś daliśmy z siebie wszystko i Paweł [Poljański] świetnie mnie dziś wspierał. Tour of the Alps traktujemy jako etap przygotowań do Giro d’Italia, jednak czuję się dobrze, więc chciałbym spróbować osiągnąć tutaj dobry wynik w klasyfikacji generalnej. Jest jeszcze przed nami kilka etapów i oczywiście nadal będziemy próbować prezentować się z jak najlepszej strony

– powiedział Rafał Majka oficjalnej stronie internetowej drużyny BORA-hansgrohe.

Wspomnianego przez “Zgreda” Pawła Poljańskiego wyróżnił również dyrektor sportowy tej drużyny Christian Poemer, który zwrócił jednocześnie uwagę, że łatwiej byłoby jego podopiecznym rozegrać końcówkę, gdyby mieli więcej swich kolarzy w grupie faworytów.

W związku z dużą liczbą ataków w końcówce byłoby lepiej, gdybyśmy mieli więcej swoich kolarzy. Ostatecznie jednak Rafał zdołał zająć szóste miejsce, co jest bardzo dobrym wynikiem

– ocenił Poemer.