fot. Team Sky

Michał Kwiatkowski skomentował swój drugi z rzędu znakomity występ w wyścigu Paryż-Nicea. Pomimo defektu i wynoszącej kilkadziesiąt sekund straty do czołówki w ostatniej fazie etapu, zdołał do niej dojść i awansować na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej – dwanaście sekund za liderem Dylanem Groenewagenem (Jumbo-Visma).

W “wyścigu ku słońcu” drugi dzień ścigania i jednocześnie drugi dzień walki na wiatrach. Po raz kolejny peleton dzielił się z powodu silnego bocznego wiatru. Podobnie jak wczoraj bardzo dobrze radzili sobie w tej sytuacji Luke Rowe, Michał Kwiatkowski i Egan Bernal, choć Polak doznał pecha 30 kilometrów przed metą, ponieważ musiał zmienić koło, korzystając z pomocy samochodu neutralnego.

Jedna wiadomość: nigdy się nie poddawaj. Cieszę się, że ukończyłem ten szalony etap na piątym miejscu. 51,2 km/h – średnia prędkość

– napisał “Kwiato” w mediach społecznościowych zaraz po etapie.

Swojego kolegę z drużyny pochwalił dziś Egan Bernal, który w błyskawicznym tempie i ze świetnym rezultatem uczy się jazdy na rantach.

Z Kwiato i Lukiem dość łatwo być na czele peletonu, gdy wieje silny wiatr. Mam do nich wiele szacunku za to. Ja muszę po prostu za nimi podążać. Przez cały dzień mówią mi: w lewo, w prawo, zostań tutaj, skoncentruj się tutaj. Kiedy masz obok siebie ludzi, którzy mówią ci, co masz robić jest o wiele łatwiej

– powiedział Egan Bernal oficjalnej stronie internetowej Team Sky.