fot. CCC Team

Kolejny miesiąc startów już za ekipą CCC. Miesiąc udany, choć pojawiły się też pierwsze ciężkie chwile. Jako kibice możemy być jednak bardzo zadowoleni.

Zasadniczo w tym miejscu powinniśmy rozpocząć pełne podsumowanie ostatniego miesiąca w wykonaniu ekipy CCC i, co ciekawe, praktycznie w każdym wyścigu, w którym pomarańczowi wzięli udział, byłoby o czym pisać. Choć może wydawać się to dziwne, najgorszym występem podopiecznych Piotra Wadeckiego i Jima Ochowicza było… niedzielne Kuurne – Bruksela – Kuurne.

Przez cały luty, zdecydowanie wyróżniającą się postacią w zespole CCC był sam Greg van Avermaet. Belg wygrał etap wyścigu dookoła Walencji, zanotował dwa miejsca w czołowej trójce etapów Tour of Oman, a na koniec miesiąca, w kapitalny sposób walczył podczas Omloop Het Nieuwsblad, gdzie był zdecydowanie najbardziej aktywnym zawodnikiem.

Co jednak najważniejsze, pozostali kolarze także nie wozili ogonów. Przede wszystkim istotny dla zespołu był start w UAE Tour, gdzie do samego końca o bardzo wysokie miejsce walczył Victor De la Parte, a pozostali kolarze starali się zabierać w odjazdy. Co prawda wciąż nieco brakuje nam Kuby Mareczko (który miał jednak wyjątkowo ciężkie zadanie), lecz nie zmienia to faktu, że w imprezie World Tour “pomarańczowi” pokazali się z bardzo dobrej strony.

Wydaje się, że równie istotne jest, iż nowi zawodnicy, którzy w poprzednich latach nie mieli okazji ścigać się w koszulkach polskiego zespołu, teraz stanowią o jego sile. Riccardo Zoidl, Laurens Ten Dam czy Alessandro De Marchi utrzymują swój wysoki poziom, który w najważniejszych wyścigach w sezonie z pewnością może się przydać. Tym pozytywnym akcentem czas też skończyć drugą część “serialu”.