fot. Dimension Data

Jak wiadomo, Vuelta a San Juan była pierwszym wyścigiem Marka Cavendisha po bardzo długiej przerwie. Choć Brytyjczyk nie odniósł ani jednego sukcesu, start w argentyńskiej imprezie okazał się dla niego strzałem w “10”.

Cavendish nie startował w żadnym wyścigu od Prudential Ride London Classic latem ubiegłego roku. W tym czasie Brytyjczyk wciąż walczył z mononukleozą, która zmarnowała mu ostatnie lata. Teraz lider Dimension Data walczy o powrót do formy, ciesząc się z jazdy na rowerze.

Najważniejsze, że udało mi się wrócić na rower, ciesząc się każdym przejechanym kilometrem. Na początku byłem nerwowy, lecz później zmieniło się w to w najczystszą radość. Wbrew pozorom moje wyniki były przy tym przyzwoite, co tylko pozytywnie nastraja mnie przed kolejnymi startami

– powiedział Cavendish.

Wiele wskazuje na to, że kolejnym wyścigiem Manxmana będzie Paryż – Nicea, gdzie może być już w wysokiej dyspozycji.