Fot. BORA-hansgrohe

Peter Sagan (BORA-hansgrohe) “nabija” kilometry w skąpanej w letnim słońcu południowej Australii, uzupełniając treningi odbyte podczas zimowego zgrupowania na Majorce. Wobec wyścigu Tour Down Under nie ma żadnych oczekiwań, ale bez względu na okoliczności będzie walczył.

To będzie czwarty i zarazem trzeci start z rzędu Petera Sagana w australijskim wyścigu rangi World Tour – Tour Down Under. W poprzednim roku wygrał kryterium uliczne poprzedzające oficjalne zmagania – People’s Choice Classic – oraz jeden etap – dokładnie czwarty do Uraidli.

Tym razem różnica jest taka, że Peter Sagan chce utrzymać wysoką formę nieco dłużej niż do Paryż-Roubaix, ponieważ planuje po raz pierwszy w karierze wystartować w Liège-Bastogne-Liège. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że wyścig Tour Down Under nie jest raczej prymarnym celem dla kolarzy nie-Australijczyków, więc jest możliwe, aby Słowak odniósł etapowe zwycięstwo nie będąc w wysokiej formie. Co zresztą miało miejsce w 2018 roku.

Przyleciałem tutaj 4 stycznia i od tamtej pory trenuję na australijskich szosach. Jest tutaj o wiele lepsza pogoda niż w Europie, więc jestem w stanie “robić” kilometry. Plany jeśli idzie o sam wyścig są takie, żeby przejechać jeszcze więcej kilometrów, ale naprawdę nie wiem, czego się spodziewać po ściganiu. Podobnie jak w przeszłości, będę podchodził do Tour Down Under dzień po dniu i zobaczymy, co się wydarzy

– powiedział Peter Sagan portalowi Cyclingnews.

Poza Słowakiem ekipa BORA-hansgrohe może liczyć jeszcze na Jaya McCarthy’ego, który jest w stanie walczyć o podium w klasyfikacji generalnej, ale na finiszach nie będzie mogła polegać na nieobecnym w tym roku w Adelajdzie Samie Bennettcie.

Moja forma powinna się poprawiać z biegiem wyścigu, ale taki był plan, aby nieco lżej wejść w sezon, a potem budować dyspozycję. Każdego roku kalendarz startów się wydłuża. Jeśli idzie o finisze, to zobaczymy – jeśli będę czuł się dobrze, to spróbuję, i jeśli będę czuł się źle, to też spróbuję. Zamierzam być z przodu, ale nie wiem, czy będzie to wystarczające. Odbyłem solidne treningi tej zimy, ale były one nieco mniej intensywne

– wyjaśnił były trzykrotny mistrz świata.

Po wyścigu Tour Down Under Sagan uda się do Argentyny na wyścig Vuelta a San Juan. W tym roku, zgodnie z tym, co powiedział dyrektor sportowy BORY – Patxi Vila – głównym celem Słowaka jest Mediolan-San Remo, co oznacza, że nieco mniej skoncentruje się na brukowanych klasykach. W planach jest start w “Staruszce”, ale o tym, czy się ziści zdecyduje dyspozycja po Paryż-Roubaix.

Zobaczymy, gdzie będę się znajdował ze swoją formą po Paryż-Roubaix. Jeśli będę zmęczony, nie będzie sensu, bym jechał na Liège

– zakończył Peter Sagan.

Takie zatem wyzwania stoją przed charyzmatycznym kolarzem z Žiliny i Sylwestrem Szmydem, który od poprzedniego roku z nim pracuje.