fot. Quick-Step Floors

Julian Alaphilippe (Quick-Step Floors) przyznał w szczerym wywiadzie dla dziennika “L’Equipe”, że wyścig o mistrzostwo świata w Innsbrucku był najcięższym w jego dotychczasowej karierze. Po jego zakończeniu kolegom z reprezentacji powiedział po prostu “przepraszam”.

Sezon 2018 był dla Alaphilippe’a znakomity. Dość wymienić dwa wygrane etapy w Tour de France i klasyfikację górską, Walońską Strzałę oraz prestiżowy baskijski klasyk Clasica San Sebastian. W związku z powyższym Francuz znajdował się w gronie żelaznych kandydatów do tytułu mistrza świata. Zapędy kibiców, dziennikarzy i być może także jego samego, pohamował jednak finałowy podjazd Höttinger Höll, z piekielnym, 28-procentowym nachyleniem.

Na początku ostatniego podjazdu wszystko było idealnie – wspinaliśmy się szybko, mimo to, że jestem najgorszym góralem z naszej trójki [Alaphilippe miał na myśli Thibaut Pinota i Romaina Bardeta]. Celem było pozostać z przodu, ale po prostu nie mogłem. Ta góra jest bardzo trudna, nie potrafię nawet tego opisać. Zacząłem zostawać już przed częścią z nachyleniem 28 procent. Z trudnością pedałowałem, dostałem skurczy, jakich nie miałem nigdy wcześniej. W przeszłości nie raz dochodziłem do granicy swoich możliwości i potrafiłem w niej przez jakiś czas pozostać, ale tam ją przekroczyłem. Jedyna rzecz, o jakiej myślałem, to żeby dojechać do mety i wrócić do domu

– przyznał Alaphilippe.

Gdyby Julian Alaphilippe wystartował w tym wyścigu świeższy, niemający w nogach tylu kilometrów przejechanych na najwyższym poziomie, to jego odczucia byłyby z pewnością nieco inne. Ale i tak jego słowa świadczą o tym, jak bardzo wymagającą trasę przygotowali w tym roku organizatorzy mistrzostw świata.

Teraz 26-latek ładuje akumulatory przed nowym sezonem, który ponownie spędzi pod skrzydłami Patricka Lefevere’a. Ekipa Deceuninck-Quick Step, bo tak będzie brzmiała jej nazwa w 2019 roku, będzie chciała kontynuować znakomitą passę zwycięstw, mimo zmian personalnych. Przypomnijmy, że zabraknie w niej między innymi zwycięzcy monumentów Nikiego Terpstry oraz “płodnego” sprintera Fernando Gavirii.