Fot. Specialized

Światło ujrzał nowy, triathlonowy model Specialized S-Works Shiv Disc– wychylił się lekko zza kotary, spoglądając nieśmiało…

Potem wychylił się cały, prezentując tylną płetwę, czy też statecznik; wówczas to nieśmiało spoglądała na niego cała zgromadzona publiczność.

W pierwszej chwili, gdy dostrzegłem zdjęcia projektantów Speca, pomyślałem, że albo pomylili swoją dawkę leku, albo celowo zażyli jej za dużo. Rower z płetwą; tego jeszcze nie grali… zanim jednak w myślach obraziłem inżynierów Speca mało wyszukanym komentarzem, zreflektowałem, że to ci sami ludzie, którzy zaprojektowali jedne z lepszych rowerów w peletonie. Dopiero spokojniejszy rzut oka na zdjęcia wraz z opisem wyjaśnił istnienie płetwy / statecznika.

Specialized S-Works Shiv Disc to maszyna, stworzona do triathlonu. A płetwa to nic innego, jak… ale po kolei, zacznijmy od nośnika płetwy, czyli samego roweru.

A sam rower…

Rower Shiv Disc już na pierwszy rzut oka, po rozsunięciu tytułowej kotary, zaskakuje innowacyjnością. To, że jest aerodynamiczny, jest w tym przypadku rzeczą oczywistą, sam producent – na podstawie badań choćby z triathlonu Kona – nazywa go „niewiarygodnie szybkim”, jednak nadal jest rowerem wygodnym. Wyposażony został w powoli stające się standardem hamulce tarczowe oraz dwa ukryte schowki – właśnie żagiel oraz drugi, w miejscu, gdzie tradycyjnie montowany jest bidon.

Aerodynamika

Stwierdzanie w dzisiejszych czasach, że ramę wykonano z karbonu trąca truizmem; w tym wypadku zaś wykorzystano odmianę włókna węglowego FACT, nadając mu kształt niezwykle odporny na boczne podmuchy wiatru. Jak w przypadku każdej innowacyjności, ta też uzbrojona została w potężną broń marketingową, brzmiąca na przykład: zintegrowany system Fuelselage II/Fuelcell II (są to pełne zakresy regulacji roweru dające możliwość dopasowania maszyny do własnych potrzeb). Jednak za chwytliwym marketingiem kryją się także określone działania – to, co producent nazwał „nowym kształtem prędkości”, jest optymalizacja każdej rury z osobna pod kątem aerodynamiki i odporności na boczne podmuchy wiatru, przy zachowaniu niskiej masy i wysokiej sztywności konstrukcji.

Lekka i ultrasztywna rama roweru wyposażona została od razu w dwustronny miernik mocy; najlżejszy i najdokładniejszy z aktualnie dostępnych (440 g przy długości 172,5 z odchyleniem pomiaru +/- 1,5 %

Kokpit i Control Tower II

Idealnie opływowy kształt połączony został z możliwością jego pełnej regulacji; na poniższym zdjęciu widać, jak można dopasować rączki do własnych oczekiwań. Co więcej, możliwość ich pełnej regulacji pomaga w kwestiach logistycznych – bo kierownicę można po prostu złożyć do kształtu równoległego z widelcem, co jest znacznym ułatwieniem przy przewożeniu roweru (jako uzupełnienie dodać można, że rower w standardzie sprzedawany jest z torbą podróżną).

Obserwacja rzeczywistości versus planowanie

Sam osobiście z niejednych zawodów kojarzę pełne spektrum scen, chłoszczących bezlitośnie aerodynamikę; żele, przyklejane do ramy izolacją, różnej wielkości, gabarytów i odstające bidony, przyczepione gdzieś torby z narzędziami czy łyżką do opon… o ile na poziomie amatorskim nie jest to jeszcze zagadnieniem priorytetowym, o tyle w elicie ma to niebagatelne. Tu osiągana prędkość ma fundamentalne znaczenie, i wszystko, co wpływa na zaburzenie aerodynamiki, finalnie przełożyć się może na zwycięstwo lub przegraną w zawodach. Shiv w tym względzie poszedł o kilka kroków dalej.

Oprócz stożkowych osłon sterów – aerodynamicznych oczywiście – tak też zaprojektowany został widelec, rura podsiodłowa z tak zaprojektowanym środkiem ciężkości, który zagwarantować ma stabilność i przewidywalność sprzętu, poddanego bocznym podmuchom wiatru.

Jak z reklamy samochodów; do 180 kilometrów na jednym tankowaniu…

A płetwa to nic innego, jak…

…schowany przed podmuchami wiatru półtoralitrowy bidon, połączony rurką z kokpitem. „Spece ze Speca” postawili sobie pytanie, jak zapewnić zawodnikowi możliwość korzystania z bidonu przy jednoczesnym zapewnieniu wygodnej, stale aerodynamicznej pozycji. Tak też – strzelam, że pewnego wieczoru, zwieńczonego okrzykiem „Eureka”! powstał pomysł Fuelcell, czyli półtora litrowy bidon.

Bidon, czyli wspomniana „płetwa”, przymocowana do ramy roweru z tyłu jadącego na wysokości miejsca, gdzie plecy zawodnika swoją szlachetną nazwę kończą, połączony jest z kokpitem wężykiem, przeciągniętym przez ramę roweru. Do opracowanej wcześniej, opływowej sztycy podsiodłowej, dodany został później, także aerodynamiczny, bidon.

Żele, mocowane taśmą do rur…

To czasy, które wraz z Nutrition Fuelcell odeszły do lamusa. Dolna rura – na wysokości tradycyjnego mocowania bidonu – wyposażona została w wyjmowany schowek, mieszczący 5 batonów, 5-6 przekąsek czy też 12 żeli. Nie zaburza aerodynamicznych właściwości ramy, jest łatwy w obsłudze podczas jazdy.


Rozmiary roweru

Shiv występuje w czterech rozmiarach; korzystając z wyszukiwarki rozmiarów Shiv Finder każdy może znaleźć dla siebie optymalną pozycję, a przez co i właściwy rozmiar roweru. Uzupełnieniem możliwie wygodnego ustawienia sylwetki jest pełna regulacja wysokości kierownicy czasowej, przy czym tych samych śrub, co do regulacji, używa się do całkowitego złożenia kierownicy do transportu – po odkręceniu pięciu ledwie śrub rower przepoczwarza się w tryb transportowy.

Pierwsze 500 modeli Shiv Disc pojawi się z końcem października, oczywiście początkowo będą na zapisy. A pierwszych w ogóle sześć modeli trafi do szóstki wybranych triathlonistów, nastawiających się na Konę.

Cena pierwszych 500 modeli to 14 000 dolarów.