fot. UCI

Podwójny mistrz świata juniorów zaprezentował teatr jednego aktora nie tylko podczas wyścigów jazdy indywidualnej na czas i ze startu wspólnego, ale również na konferencji prasowej. 18-letni Belg oczarował nas dojrzałością i…bardzo dobrym językiem angielskim. 

Sprawozdanie z konferencji prasowej powinniśmy zacząć od wypowiedzi Evenepoela, w której zrekonstruowałby przebieg wyścigu, ale tym razem warto zrobić wyjątek. Zapytaliśmy go, a właściwie stwierdziliśmy, że w przyszłym sezonie drużyna Quick-Step Floors będzie miała kolejnego mistrza. W kategorii juniorskiej, ale jednak. A on na to:

Od przyszłego sezonu będę się ścigał na poziomie World Tour, ale wciąż mam wiele do nauczenia. Nie jestem mistrzem, muszę się uczyć od zawodowców. Jeżdżę na rowerze zaledwie od półtora roku. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Quick-Step będzie dla mnie dobrą drużyną. Mam nadzieję, że będę tam mógł dojrzewać jako kolarz w ciszy. Pokładam w nich wiarę i oni we mnie też, więc myślę, że mamy przed sobą dobrą przyszłość

– mówił Remco Evenepoel.

Sukces Belga odniesiony z dużą przewagą nad rywalami wzmacnia dodatkowo fakt, że leżał w kraksie. Mimo że czekał kilkadziesiąt sekund na koło, wrócił do peletonu, a potem podążył za jednym z kluczowych ataków i zdołał jeszcze kontratakować, by wygrać “na solo” z przekraczającą minutę przewagą.

Jestem bardzo szczęśliwy. Miałem kraksę przed podjazdem, a mój mechanik tego nie widział. Jeden z kolegów z drużyny wziął koło od jeszcze jednego naszego kolegi, więc ja musiałem czekać na swoje około dwudziestu sekund. Ostatecznie straciłem dwie minuty do czołówki, więc naprawdę ciężko pracowałem z tyłu

– powiedział Evenepoel.

Licząca prawie dwadzieścia kilometrów solowa ucieczka Belga, podczas której wyrobił sobie bezpieczną przewagę nad rywalami, pozwoliła mu w niesztampowy sposób świętować drugi tytuł mistrza świata w ciągu zaledwie kilku dni. Remco wykonał kilka gestów, spośród których jeden z nich, ten z pokazywaniem bródki, był dla kolegi. Na kresce wreszcie zszedł z roweru, by przekroczyć ją niczym Philippe Gilbert w Ronde van Vlaanderen 2017.

Z Innsbrucka Marta Wiśniewska