fot. Quick-Step Floors

Dwudziesty etap Vuelta a Espana już za nami. Był to odcinek pełny wzlotów i upadków. Czas na oceny.

Plusy:
Cudowne dziecko Lefevere’a
Przyznać się, kto wierzył w tak dobry występ Enrica Masa w tegorocznej Vuelcie? To, co młody Hiszpan wyprawiał, w szczególności w trzecim tygodniu, naprawdę zasługuje na wielkie wyrazy uznania. Kolejny wojownik w watasze Lefevere’a pokazał dziś, że jest świetnym kolarzem mimo młodego wieku. Przed nim naprawdę wielka przyszłość.

Chociaż raz
Kiedy Miguel Angel Lopez zaatakował dziś po raz pierwszy, dało się usłyszeć gromkie “nareszcie”. Kolumbijczyk do tej pory jechał niezwykle pasywnie. W najważniejszym momencie jednak nie zabrakło z jego strony bardzo odważnej akcji, która pozwoliła mu wejść na podium.

Minusy:
Gang pomagierów
Kiedy na początku etapu w ucieczkę zabrali się zarówno Rafał Majka, jak i Michał Kwiatkowski, liczyliśmy, że Polacy do końca pozostaną w walce o zwycięstwo etapowe. Niestety nasze humory zostały szybko zepsute przez pracę Kwiato dla Davida de la Cruza. Później do tyłu wysłany został też Rafał Majka, by pomóc Emanuelowi Buchmannowi. Tym samym, nasi dwaj najlepsi kolarze w XXI wieku działali dziś jako prości pomocnicy. Znowu.

Koniec marzeń
Choć Alejandro Valverde walczył do samego końca, ekipa Movistar zakończyła wszystkie trzy Wielkie Toury bez miejsca na podium. Tym samym, wielkie trio Valverde-Quintana-Landa totalnie zawiodła Eusebio Unzue, nie dając mu w tym sezonie praktycznie nic. My jednak wciąż po cichu liczymy na “el Balę” w Innsbrucku. Może po chwili odpoczynku znów będzie genialny?