lavuelta.es / (c)PhotoGomezSport

Szybki rewanż dla sprinterów, czy kolejna szansa dla artystów-ucieczkowiczów? Trudno jednoznacznie przesądzić, ponieważ piątkowy etap wyścigu Vuelta a España nie jest tym, na co w którejkolwiek wersji wygląda. Pewne jest natomiast, że hiszpański wielki tour na dobre opuści wybrzeże Morza Śródziemnego, by zacząć zmierzać w kierunku obiecującej znacznie więcej fajerwerków północy Półwyspu Iberyjskiego.

Nie tak trudny, jak wskazuje profil, a jednak znacznie trudniejszy, niż sugeruje to książka wyścigu. 7. etap imprezy zabierze peleton z Puerto-Lumbreras do Pozo Alcón, a zawodnikom przyjdzie pokonać nie 2115, ale ok. 2600 metrów przewyższenia. Co prawda samo w sobie nie oznacza to, że sprinterzy kolejny raz znajdą się w opałach – na trasie piątkowego odcinka brakuje podjazdów, które jednoznacznie pozwoliłyby ich zdystansować, jednak zarówno specjaliści od pagórkowatych klasyków, jak i bardziej zaprawieni uciekinierzy dostrzegą dziś swoją szansę.

Wszystko to za sprawą oczekiwanego szalonego startu etapu, podczas którego szosa będzie wieść pod górę od kilometra zero, a bezimienny podjazd osiągający swój punkt kulminacyjny ok. 38 kilometra powinien pozwolić na oderwanie się ciekawego odjazdu dnia (choć pewnie nie tak ciekawego, jak Richie Porte uciekający po autostradzie).

Po pokonaniu długiego płaskiego odcinka pomiędzy Pozo de la Rueda i Fatimą (nie, tamta leży w Portugalii) przyjdzie czas na pierwsze kategoryzowane wzniesienia dnia – Alto Collado de Laude (5 km, śr. 6%), choć za danie główne posłużyć ma dziś znajdujący się znacznie bliżej linii mety Alto de Ceal (4.5 km, śr. 5.4%) – nieoficjalnie 6-kilometrowy podjazd posiadający stromą i krętą sekcję.

Również ostatnie 5 kilometrów etapu wiedzie pod górę, jednak mówimy o bardzo subtelnych nachyleniach o granicach 1-2% aż do finałowych 300 metrów, które osiągają 3%.

Oto, co na temat 6. etapu wyścigu Vuelta a España 2018 mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji:

Etap 7 , 31 sierpnia 2018: Puerto-Lumbreras > Pozo Alcón 185,7 km

Z czwartku na piątek różnica bezwzględnej wysokości, na której rywalizować będą kolarze wyraźnie skoczy, jednak nieco mniej imponująca suma przewyższeń sugeruje, że może to być jeszcze jeden dzień dedykowany bardziej dynamicznym sprinterom.

Jeśli uciekinierzy, to tacy bardziej w typie Simona Clarke’a (EF Education First), Alexisa Gougearda (Ag2r-La Mondiale) i Thomasa De Gendta (Lotto Soudal) niż Alessandro De Marchiego (BMC Racing) czy Bauke Mollemy (Trek-Segafredo) – ci ostatni przynajmniej w teorii powinni czekać na bardziej pagórkowate odcinki.

Zainteresowani wzięciem udziału w tego typu odjeździe mogą być również Jay McCarthy (Bora-hansgrohe), Fabio Felline (Trek-Segafredo), Omar Fraile (Astana) czy Gianluca Brambilla (Trek-Segafredo).

Jeśli natomiast dojdzie do finiszu z peletonu, trudno jednoznacznie przesądzać, jakiego typu zawodnicy dojdą wówczas do głosu – głównie ze względu na niejednoznaczne informacje na temat samej końcówki.

Jeśli nie okaże się wystarczająco selektywna, w normalnych okolicznościach powinna ona odpowiadać zawodnikom jak Peter Sagan (Bora-hansgrohe) i Michael Albasini (Mitchelton-Scott) – gdyby ten pierwszy był w formie, a drugiemu jeszcze się chciało. Innymi kandydatami do sięgnięcia po etapowy triumf w wyniku względnie klasycznego sprintu są Fabio Felline (Trek-Segafredo), Omar Fraile (Astana) i Tony Gallopin (Ag2r-La Mondiale).

Jeśli natomiast finałowe kilometry etapu w połączeniu z wcześniejszym wysiłkiem okażą się bardziej wymagające, w rolach głównych zobaczymy Alejandro Valverde (Movistar), Michała Kwiatkowskiego (Team Sky) i Dana Martina (UAE Team Emirates).

Pełną zapowiedź 73. edycji Vuelta a España można znaleźć > tutaj.

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj