Team Sunweb /Cor Vos © 2018

Holender ponownie imponuje formą i jest jedynym zawodnikiem, który zagraża Team Sky w Tour de France. Motyl z Maastricht przyznaje jednak, że jego walka z liderami brytyjskiej ekipy może być nierówna.

Aktualnie wyraźnym liderem klasyfikacji generalnej jest Geraint Thomas (Team Sky), który ma 1:39 przewagi nad kolegą z zespołu Christopherem Froomem i właśnie Tomem Dumoulinem (Team Sunweb). Na korzyść Holendra przemawia jednak fakt, że na koniec rywalizacji czeka jeszcze jazda indywidualna na czas – tam mistrz świata może nadrobić sporą część ewentualnych strat. Sam zainteresowany obawia się jednak… powtórki z historii, a dokładniej kolejnego zaskakującego ataku Froome’a, takiego jak na Colle delle Finestre na Giro d’Italia.

Jestem nieco lepszy niż na Giro, trochę lepiej czuję się w górach. Przez trzy tygodnie ścigania we Włoszech byłem dość równy, a oczywiście nie wiem jak będzie tutaj. [Atak podobny do Finestre] może nastąpić. Jeśli Froome poczuje się lepiej i spróbuje czegoś takiego, to nie będę w stanie nic odpowiedzieć. Muszę utrzymywać zdrowie i siłę, mam nadzieję, że nic takiego się nie wydarzy. Tamten dzień nie miał taktyki, po prostu nie byłem w stanie za nim pojechać.

Wygląda na to, że głównym rywalem wspomnianej trójki w walce o podium będzie Primoz Roglic (LottoNL-Jumbo). Słoweniec pokazał się z dobrej strony na Alp d’Huez i na finiszu w Mende, gdzie nadrobił kilka cennych sekund. Poza tym Rogla jako jedyny zdołał odjechać od Thomasa, Froome’a i Dumoulina, a jego najsilniejszą stroną pozostaje jazda indywidualna na czas.

Myślę, że byliśmy równi. Próbowaliśmy się atakować, ale wyszło na zero, jak w Alpach. Wszystko rozegra się w Pirenejach. [Roglić] był wczoraj najsilniejszy. Pokazał to w Tirreno-Adriatico, gdzie też atakował na stromym wzniesieniu, jest w tym naprawdę dobry. Mam nadzieję, że Pireneje będą bardziej ‘tlenowe’ i tam go pokonam

– zakończył Dumoulin.