La Route d'Occitanie

Hiszpan, mimo prowadzenia w klasyfikacji generalnej, postanowił zaskoczyć rywali i zaatakował na ostatnim etapie.

Valverde wczoraj triumfował na królewskim etapie La Route d’Occitanie i wyszedł na prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Na ostatnim odcinku mógł się tylko bronić, ale postanowił… uciekać.

To był naprawdę bardzo trudny etap, każdy chciał coś ugrać. “Luisle” zaatakował za zjazdami, a ja za nim pojechałem i długo współpracowaliśmy, bo nie mogłem zostawiać na nim całej pracy jeśli mieliśmy spróbować dzisiaj wygrać. Na ostatnich podjazdach Sanchez trochę zwolnił, żeby zachować siły na finisz, ale i tak nas dogonili – sprint zacząłem późno, 200m przed metą, i wyprzedził mnie Roux

– mówił po etapie Valverde.

Co ciekawe Hiszpan przyjechał do Francji po odpuszczeniu startu w Tour de Suisse z powodu choroby. Wygląda na to, że decyzja była bardzo dobra – wygrana w krótkiej etapówce z pewnością wpłynie pozytywnie na morale doświadczonego lidera Movistaru.

I tak należy się cieszyć, bo wygrałem generalkę i potwierdziłem, że jestem w formie po tym, jak nie pojechałem do Szwajcarii przez chorobę. Wierzę, że ja i ekipa wykonaliśmy świetną pracę i spełniliśmy wszelkie oczekiwania. Przyjechaliśmy tu, by się odpowiednio przygotować [do Tour de France], a udało się wygrać

– zakończył Hiszpan.

W podobnym tonie wypowiadał się Luis Leon Sanchez (Astana), który długo uciekał razem z Valverde. Przyjaciel Bali cieszy się z odpowiednich przygotowań do Tour de France i rosnącej formy.

Myślę, że dobrze dzisiaj pojechałem, po wczorajszym dniu byłem zmotywowany. Jak odjechałem z Valverde, to myślałem nie tylko o etapie, ale też podium klasyfikacji generalnej. Ciężko pracowaliśmy, naciskaliśmy na 100%, ale duża grupa była za mocna; zostaliśmy złapani kilkaset metrów od “kreski”, ale to był dla mnie dobry test. Dobrze się czułem, mam nadzieję, że noga jeszcze się poprawi przed Tour de France. Teraz czeka mnie krótki odpoczynek, a potem mistrzostwa Hiszpanii i Wielka Pętla.