fot. Kuba Szymański / naszosie.pl

Chociaż wydawało się, że 2. etap wyścigu Szlakiem Walk Majora Hubala musiał paść łupem sprinterów, dynamiczna końcówka w połączeniu z warunkami atmosferycznymi przechyliły szalę zwycięstwa na rzecz harcowników. Niespodziewanym liderem imprezy został 23-letni Lukas Schlemmer (Team Felbermayr-Simplon Wels), który jeszcze dziś po południu spróbuje pojechać najlepszą czasówkę swojego życia.

Młody Austriak podkreślał, że od początku wytypował pierwszy z sobotnich odcinków jako ten, na którym spróbuje walczyć o triumf z odjazdu. Wierzył, że prognozowane opady deszczu wprowadzą pierwiastek chaosu w pagórkowatej końcówce etapu. Tak też się stało.

Od początku chciałem znaleźć się tego dnia w odjeździe i walczyć o etapowe zwycięstwo. Udało się zrealizować ten plan, wyszło wręcz idealnie. Przewidywałem, że jeśli w końcówce będzie mokro, peleton się podzieli, a ucieczka będzie miała szansę przechytrzyć główną grupę,

– powiedział w rozmowie z naszosie.pl Schlemmer.

Było bardzo ślisko, sami niemal wypadliśmy na jednym z zakrętów, dlatego tym bardziej się cieszę, że udało mi się dojechać na metę w jednym kawałku i wywalczyć etapowe zwycięstwo.

Choć zdawał sobie sprawę, że poza etapowym triumfem również objęcie prowadzenia w imprezie było w jego zasięgu, koncentrował się wyłącznie na tym pierwszym. Zaszczyt pełnienia roli lidera wyścigu Szlakiem Walk Majora Hubala każe jednak zawodnikowi ekipy Team Felbermayr-Simplon Wels zrewidować swoje plany na dalszą część rywalizacji i dać z siebie wszystko podczas rozgrywanej w sobotnie popołudnie jazdy indywidualnej na czas.

Jest świetnie! W takiej sytuacji zawsze jest szansa na objęcie prowadzenia w klasyfikacji generalnej i fantastycznie, że tym razem tak właśnie się stało, bo to bardzo dobry wyścig.

Wiedziałem, że mogę zostać liderem wyścigu, jednak koncentrowałem się wyłącznie na walce o etap. Teraz muszę zacząć myśleć o jeździe indywidualnej na czas i pojechać najlepszą czasówkę swojego życia. Nie lubię tej konkurencji, jednak sam z siebie wszystko,

– zakończył.