fot. Team Sky

Lider Team Sky Chris Froome, który z powodu kraks i słabszej formy znacznie oddalił się od dobrego wyniku w klasyfikacji generalnej 101. edycji Giro d`Italia, ma nadzieję, że podjazd na Monte Zoncolan pomoże mu wrócić do rywalizacji o najwyższe cele. 

Froome uważa, że etap z finiszem na Monte Zoncolan będzie decydujący w kontekście walki o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Legendarny dla Corsa Rosa podjazd ma długość 10,1 km, średnie nachylenie wynosi prawie 12 procent, a maksymalne aż 22 procent.

To będzie bardzo decydujący etap. Finisz na Zoncolanie jest brutalny. Z pewnością zobaczymy tam duże różnice pomiędzy poszczególnymi kolarzami. Nie wiem, co się wydarzy, ale bez dwóch zdań zawodnicy walczący w klasyfikacji generalnej stoczą między sobą wielką bitwę. Ciekawe, która drużyna weźmie na siebie ciężar nadawania tempa

– powiedział Chris Froome tygodnikowi “Cycling Weekly”.

Właścicielem maglia rosa jest rodak Froome`a – Simon Yates (Mitchelton-Scott), który drugiego Toma Dumoulina (Team Sunweb), zwycięzcę poprzedniej edycji, wyprzedza o 47 sekund. Trzeci jest Thibaut Pinot (Groupama-FDJ), który traci minutę i 4 sekundy. Chris Froome zajmuje dwunaste miejsce, tracąc aż ponad 3 minuty. Tak słaba jak na pięciokrotnego zwycięzcę wielkich tourów lokata jest rezultatem dwóch kraks i słabszej formy. Froome tracił czas właściwie na każdym etapie, który rozgrywał się na wzniesieniach.

Oczywiście, że mam nadzieję, iż będę w lepszej formie niż dotychczas. W miarę upływania kolejnych etapów czułem się lepiej i lepiej. Skutki kraks, których doznałem dokuczają mi już coraz mniej

– oznajmił Froome.

Brytyjczyk przed wyścigiem Tour of the Alps dokonał rekonesansu trasy najważniejszych górskich etapów trwającego Giro. Nie zabrakło go również na Zoncolanie, gdzie ostatni raz ścigał się w 2010 roku.

Zawsze jest dobrze wiedzieć, co cię czeka. Ostatni raz ścigałem się tutaj ponad osiem lat temu. Oglądałem fragmenty podjazdów, na których można zaatakować oraz takie, na których lepiej nie przypuszczać akcji ofensywnych. To będzie bardzo istotne. Ale ważne jest również to, aby znać trasę przed Zoncolanem, ponieważ generalnie jest to trudny etap.

Ten podjazd [Monte Zoncolan] zaliczany jest do najtrudniejszych na świecie, ma podobną charakterystykę do Angliru, choć charakteryzuje się nieco większą regularnością. Angliru wydaje się bardziej stromy, ale nachylenie jest nieco bardziej zmienne. Myślę, że obie te góry wymagają włożenia dwóch innych rodzajów wysiłków. Jestem gotowy i zmotywowany

– deklaruje Froome.

W 2010 roku 15. etap Giro d`Italia kończył się na Monte Zoncolan. Wówczas zwyciężył Ivan Basso przed Cadelem Evansem i Michele Scarponim. Chris Froome uplasował się na 81. pozycji, tracąc ponad 22 minuty. Przypomnijmy, że był to jednak początek przygody Brytyjczyka ze ściganiem na najwyższym poziomie i jednocześnie pierwszy sezon istnienia drużyny Sky.

W sobotę 19 maja 2018 roku w samochodzie Team Sky będzie siedział Matteo Tosatto, były kolarz, a obecnie dyrektor sportowy tej drużyny, który wspinał się na Zoncolan w 2007, 2010 i 2011 roku.

Dla mnie jest to najtrudniejsza góra w kolarstwie. Bola del Mundo znana z hiszpańskiej Vuelty jest ciężka, ale liczy 9 kilometrów. Pod Zoncolan najlepsi wjeżdżają około 40 minut, ale naszych kolarzy czeka godzina wspinaczki [Tosatto miał na myśli pomocników]. Godzina dawania z siebie wszystkiego

– powiedział Tosatto.

Chris Froome użyje na Zoncolanie 34 zębów z przodu i 32 zębów z tyłu. Zawodowi kolarze szosowi bardzo rzadko używają tego rodzaju przełożeń, które zarezerwowane są jedynie dla najtrudniejszych podjazdów.