fot. Giro d'Italia / RCS Sport

Lider klasyfikacji generalnej, zwycięzca królewskiego etapu i obrońca tytułu – trzej główni bohaterowie czternastego etapu Giro d’Italia!

Chris Froome (Team Sky, zwycięzca etapu):

Nigdy nie przeszło mi przez głowę, żeby się wycofać. Takie jest ściganie, nie zawsze idzie po twojej myśli, a Giro jest już szczególnie nieprzewidywalne. Już w przeszłości widzieliśmy jak szybko Maglia Rosa potrafi zmieniać właściciela, mam to ciągle z tyłu głowy. Zespół mnie wspiera, tak jak rodzina i znajomi. Motywacja jest na wysokim poziomie, więc dzisiejsze zwycięstwo to coś wyjątkowego. Będę dawał z siebie wszystko aż do Rzymu, ale muszę być realistą – mam trzy minuty straty. Ciężko będzie myśleć o wygranej, chociaż dzisiejszy sukces to duża poprawa morale. Simon na razie jedzie jednak niesamowicie, nawet dzisiaj na ostatnim kilometrze myślałem, że mnie złapie. 

Simon Yates (Mitchelton-Scott, lider klasyfikacji generalnej):

Próbowałem jechać po zwycięstwo etapowe, jechałem na maksa by złapać Chrisa. Po prostu zabrakło mi sił. Od strony Maglia Rosa to drugie miejsce jest jednak sukcesem. Jak można się było spodziewać różnice nie są ogromne. Cieszę się jednak z zyskania czasu nad Tomem Dumoulinem i pozostałymi rywalami. Nie byłem w stanie pojechać za Froomem – ruszył w idealnym momencie, bardzo mocno przyspieszył jak było jeszcze daleko do szczytu. Jechałem swoim tempem, więc nie uzyskał zbyt dużej przewagi. Starałem się go złapać, ale trudno – jest ok. Dałem z siebie wszystko, co miałem.

Tom Dumoulin (Team Sunweb, obrońca tytułu):

Było nieźle, ale nie byłem w stanie utrzymać się z najlepszymi, więc trochę straciłem. Nie jestem najsilniejszy na podjazdach, ale byłem blisko. Froome pojechał imponująco. Nie wiem czy to jeden dobry dzień czy jego forma rośnie; jeśli tak, to będzie jeszcze walczył o Maglia Rosa. Myślę, że moja strata do Yatesa wciąż jest ok, ale czeka na nas wiele górskich etapów. Cieszę się, że trzymałem swoje tempo i wszystko się nieźle ułożyło, nie mogę być niezadowolony. Było brutalnie ciężko, najciężej w moim życiu. Nie spodziewałem się aż takich trudności, ale na szczęście kibice wspaniale nas wspierali.