Fot. Quick-Step Floors

Menedżer Quick-Step Floors docenia fantastyczną postawę swoich podopiecznych w wiosennych klasykach.

Chociaż mamy dopiero końcówkę kwietnia, to belgijski zespół ma za sobą aż 27 triumfów. W tej liczbie znalazły się m.in. dwa monumenty, dziewięć klasyków czy klasyfikację generalną Dubai Tour. Drugi pod względem liczby wygranych wśród ekip WorldTour Team Sky ma ich… zaledwie 15.

To moja najlepsza wiosna w historii, a dokonaliśmy to z bardzo młodym zespołem. Sposób w jaki się ścigamy i współpraca między moimi podopiecznymi w walce o triumfy sprawiają, że się wzruszam, chociaż jestem już bardzo doświadczony. Nawet Philippe Gilbert nie ma kłopotu z otwieraniem rywalizacji atakami przygotowując skoki następnych… Taka jest filozofia ekipy: nikt nie jest zazdrosny. Pójdę nawet dalej – jeśli zobaczę kogoś zazdrosnego, to wyrzucę go z drużyny

– mówi Lefevere w rozmowie z Het Nieuwsblad.

Wiosenne klasyki zakończyły się Ardeńskim Tryptykiem – w nim kolarze Quick-Step Floors wygrali La Fleche Wallone (Julian Alaphilippe) i Liege-Bastogne-Liege (Bob Jungels). Jedynie Amstel Gold Race poszedł niezbyt dobrze – najlepszy z belgijskiej ekipy był siódmy Alaphilippe.

W Omloop Het Nieuwsblad, Kuurne-Bruksela-Kuurne i Mediolan-San Remo w ogóle nas nie było, ale co się stało? Zaczęliśmy atakować i wygrywać następne imprezy. Mamy grupę młodych wilków, którzy ciągle chcą skakać. Ustawiamy ich razem i jeden walczy za drugiego, ale taka możliwość jest tylko jeśli są zwycięstwa. Jak Johan Museeuw odchodził, to ludzie myśleli, że mam problem. Potem to samo było po Tomie Boonenie. Wyglądało na to, że mamy “amputację”, ale chłopaki szybko przejęli role faworytów

– zakończył menedżer.