Fot. Team Sky

Życiowy sukces w belgijskim klasyku Omloop Het Nieuwsblad odniósł Łukasz Wiśniowski (Team Sky), plasując się na drugiej pozycji. Oto co powiedział nam “Wiśnia” po przekroczeniu linii mety.

Wielkie gratulacje, jak się czujesz po dzisiejszym wyścigu?

Czuję się dobrze, w zasadzie wiem, że jestem w dobrej formie, już od Volta ao Algarve. Dzisiejszą trasę znałem, bo w środę zrobiliśmy rekonesans tego wyścigu, a trasa była zupełnie inna niż w ostatnich dwóch latach. Omloop Het Nieuwsblad jak co roku był bardzo ciężki i szalony, ale udało mi się zdobyć drugie miejsce, z czego jestem bardzo zadowolony. Mieliśmy dzisiaj bardzo silną ekipę i dobrego dyrektora sportowego, więc przy odrobinie szczęścia udało się zdobyć miejsce na podium.

To nie Ty byłeś liderem Sky na sobotnią rywalizację?

Nie, liderem był Dylan Van Baarle, który miał problemy z rowerem. Wprawdzie pomogliśmy mu i doszedł do grupy, ale najwidoczniej nie czuł się na siłach i ja mogłem zaatakować przeskakując do pierwszej grupy. Kosztowało mnie to trochę sił, ale na szczęście się udało i mogłem zafiniszować.

Czy był takim moment, kiedy pomyślałeś, że możesz powalczyć o zwycięstwo?

Kiedy doszedłem ucieczkę wiedziałem, że to właśnie my będziemy walczyć o wygranie wyścigu. Przede wszystkim walczyliśmy jednak o to, żeby grupa nas nie dogoniła, bo współpraca nie układała nam się za dobrze. Wykorzystałem swoją szansę na atak, wiedziałem, że jestem na tyle mało znanym zawodnikiem, że nikt nie ruszy za mną w pościg i dzięki temu udało mi się zdobyć drugie miejsce.

Jesteś zadowolony z tego wyniku?

Wiadomo, że lepiej jest wygrać niż być drugim. Na razie ta radość nie jest jeszcze duża, ale wydaje mi się, że jeszcze to do mnie nie dotarło, za mało czasu minęło od wyścigu.

Czy jutro znów wypatrywać Cię w czołówce?

Oczywiście. Kuurne-Bruxelles-Kuurne też jest takim wyścigiem, w którym zawsze startuję, byłem już piąty dwa lata temu, więc mam dobre wspomnienia i będziemy starali się walczyć.

Powodzenia!