Guidon Chalettois

Marcin Karbowy (Guidon Chalettois) zajął w klasyku La Melrandaise dziewiąte miejsce. Przed dzisiejszym Route Bretonne postanowił się podzielić z czytelnikami naszosie.pl kilkoma zdaniami na temat jego ścigania we Francji.

Jak wyglądało ściganie w La Mandraise?

Wyścig składał się z dojazdu około 100 km i 7 rund każda po około 7 km z jednym małym podjazdem. Na trasie znajdowało się kilka górskich premii, ale nie były one dzisiaj moim celem. W Bretanii było 5 stopni ciepła, świeciło słońce, więc warunki do jazdy idealne. Od samego początku czułem się bardzo dobrze, dlatego czujnie zabierałem się w groźne ataki i po około 15 km razem z kolegą z drużyny jechałem w około 20 osobowym odjeździe, niestety peleton po chwili zwątpienia skasował tę akcję. W dalszej części wyścigu było mnóstwo ataków, żaden odjazd jednak nie mógł się uformować. Dopiero około 75 km zaatakowałem razem z dwoma zawodnikami, za nami pojechało kilku kolejnych i tak uformowała się 10 osobowa ucieczka. Ja niestety zapłaciłem trochę za wiele poprzednich ataków i straciłem kontakt z prowadzącymi. Wyścig ukończyłem na dziewiątym miejscu przegrywając na finiszu o “błysk szprychy”.

Kiedy kolejny start?

Już dzisiaj będę walczył na trasie Route Bretonne. Trasa jest dłuższa i cięższa, dużo hopek, stromych i krótkich podjazdów. Ekipa postanowiła, że będę liderem na ten wyścig. Chcę się pokazać z jak najlepszej strony.

Jak podobają Ci się pierwsze miesiące we Francji i czy wiesz jak będzie wyglądało dalsze ściganie?

Każdy weekend zapowiada się bardzo ciekawie. Dla mojej drużyny priorytetem będzie powrót do Division Nationale 1. Najważniejsze wyścigi odbędą się w kwietniu i maju. Ja bardzo chciałbym powalczyć na mistrzostwach Polski, ale tego startu na razie nie mogę być pewny.