fot. Marek Bala / naszosie.pl

Słowak niedługo po zakończeniu Tour Down Under miał okazję odwiedzić papieża w Watykanie.

Sagan ma za sobą pracowity styczeń – podobnie jak przed rokiem rozpoczęcie sezonu mistrza świata miało miejsce już podczas Tour Down Under w Australii. Po zakończeniu ścigania Słowak wsiadł w samolot i poleciał do Rzymu, gdzie razem z najbliższymi spotkał się z papieżem Franciszkiem, by wręczyć mu rower i tęczową koszulkę. Przy okazji kolarz BORA-hansgrohe porozmawiał z La Gazzetta dello Sport.

Papież Franciszek poprosił mnie, żebym się za niego modlił. Oczywiście powiedziałem, że to zrobię. Papież modli się za każdego z nas, za cały świat, a to oznacza, że potrzebuje wielkiej siły. Otrzymuje ją gdy my modlimy się za niego. Okazja do spotkania się z Franciszkiem pojawia się raz w życiu. Jestem religijny i moja rodzina również, dlatego cieszę się, że moi rodzice Helena i Lubomir byli ze mną

– mówił Sagan.

Wcześniej w mediach pojawiały się informacje o tym, że trzykrotny mistrz świata poprosi Franciszka o ochrzczenie syna, Marlona, ale okazało się to plotką. Słowak przyznał, że potomek jest dla niego jednym z największych skarbów.

To była pierwsza podróż Marlona, więc byliśmy ciekawi jak się zachowa. Przespał cały lot i zwiedzanie Rzymu. Kiedy my potrzebujemy snu, on też śpi. Jak na razie wszystko jest wspaniałe… nie potrafię zrozumieć czym zasłużyłem na takiego syna.

Sagan przyznał też, że religia jest ważną częścią jego życia, a papież… okazał się być miłym człowiekiem.

Lubię Franciszka, jest spoko. Potrafi wyjaśnić trudne sprawy prostymi słowami. Jest dla nas wszystkich przykładem i odgrywa ważną rolę na świecie. Nawet niewierzący mogą dzięki niemu odnaleźć Boga. Wiara pomaga odnaleźć swoją drogę. W trudnych chwilach to pomaga patrzeć na jasną stronę, przypomina o tym, by nie oceniać innych. Tylko Bóg może nas naprawdę osądzić

– zakończył Słowak.