Fot. BORA-hansgrohe

Prawie codziennie spływają informacje o wycofujących się z kolarstwa sponsorach. Wystarczy wspomnieć o amerykańskim producencie rowerów Cannondale, który decydując się opuścić drużynę Jonathana Vaughtersa, postawił ją na granicy rozpadu. Dlatego poznanie firmy hansgrohe, jednego ze sponsorów tytularnych drużyny BORA-hansgrohe od kulis, dało nam nadzieję, że wielkie firmy wciąż wierzą w kolarstwo, a dzięki możliwościom finansowym i pasji mogą sprawić, że w przyszłości doświadczymy wielu wspaniałych emocji, a dźwięk strzelających korków szampana będzie tak znajomy, jak charakterystyczny szum przejeżdżającego peletonu.

Powyższy wniosek nie wynika tylko i wyłącznie z obserwacji tego, jak funkcjonuje firma hansgrohe, o czym przekonaliśmy się w jej siedzibie w Schiltach (więcej o tym nieco później), ale również z rozmowy z Philippem Harinckiem, jednym z dyrektorów zarządzających w Europie i jednocześnie osobą odpowiedzialną za projekt sponsoringu grupy BORA-hansgrohe z ramienia Hansgrohe SE oraz Fioną Blinzer, specjalistką od public relations. Oboje zapewniali nas bowiem, że na dotychczasowy sukces będący efektem współpracy z BORĄ i drużyną kolarską BORA-hansgrohe, składają się nie tylko środki finansowe, ale również sportowe tradycje firmy i pasja do sportu, jaką pałają jej pracownicy.

Oprócz tego, że nasza firma sponsorowała w przeszłości sportowców, powołaliśmy do życia amatorską drużynę kolarską, w której jeżdżą zarówno pracownicy niższego, jak i wyższego szczebla. Regularnie startujemy w nieprofesjonalnych wyścigach kolarskich

– powiedziała Fiona Blinzer.

Szczegółowego budżetu, zgodnie z wewnętrzną polityką firmy, nam nie zdradzono, ale za to zapewniono, że ostatnie wyniki zadowoliły kierownictwo.

Nie mamy zwyczaju zdradzać konkretnych kwot, jakimi dysponujemy w budżecie. Mogę jedynie powiedzieć, że nie jesteśmy małą drużyną, ale z drugiej strony nie jesteśmy też największą. Pieniędzy starcza nam na to, aby mieć w składzie dobrych zawodników i zapewnić im odpowiednie warunki

– zapewnił nas Philippe Harinck.

Fiona Blinzer i Philippe Harinck Fot. Marta Wiśniewska / naszosie.pl

Nasze pierwsze osobiste zetknięcie z drużyną BORA-hansgrohe miało miejsce w styczniu 2017 roku na Majorce. Wówczas dzięki nawiązaniu kontaktu z rzecznikiem prasowym, Ralphem Scherzerem, otrzymaliśmy możliwość przeprowadzenia wywiadów z Rafałem Majką, Maciejem Bodnarem, Pawłem Poljańskim i Cesare Benedettim. Był to czas, w którym drużyna przygotowywała się do pierwszego w historii sezonu na poziomie World Tour – jak się później okazało pełnego wzlotów i upadków, który jednak pozwolił jej wejść na kolejny stopień drabiny, po której odbywa się wspinaczka na kolarski szczyt. Mimo przeciwności losu, jak i zwyczajnych sportowych słabości, BORA-hansgrohe zanotowała w 2017 roku trzydzieści cztery zwycięstwa. Znajdują się wśród nich wygrane w trzech wielkich tourach i trzeci z rzędu tytuł mistrza świata ze startu wspólnego Petera Sagana – mimo że odniesiony w koszulce reprezentacji Słowacji – to z niepodważalnym wkładem sztabu niemieckiej ekipy.

Pierwszego podsumowania minionego sezonu dokonaliśmy rozmawiając z szefem dyrektorów sportowych drużyny BORA-hansgrohe, Enrico Poitschke (cały wywiad można przeczytać tutaj). Wtórując pozostałym członkom kierownictwa, zwrócił on uwagę na swoisty rollercoaster, który w sezonie 2017 stał się udziałem jego podopiecznych, wyrażając jednocześnie dumę z tego, co udało się wygrać.

Biorąc to wszystko pod uwagę, był to dla nas bardzo trudny sezon. Ale z drugiej strony odnieśliśmy trzydzieści cztery zwycięstwa, z których wiele było bardzo ładnych. Ważne jest również to, że relacje między kolarzami i atmosfera w drużynie są bardzo dobre

– mówił nam w październiku Poitschke.

Polskim kibicom i dziennikarzom pozostaną w pamięci przede wszystkim zwycięstwa Macieja Bodnara na etapie jazdy indywidualnej na czas w Tour de France i Rafała Majki w hiszpańskiej Vuelcie. Nie zapomnimy również o wspaniałej walce o zwycięstwo, choć ostatecznie zakończonej niepowodzeniem, Pawła Poljańskiego w hiszpańskim wielkim tourze. Mimo że migają nam przed oczyma minimalne przegrane „Zgreda” w Tour of California i Tour de Pologne, czy leżący w wyniku kraksy na Kwaremoncie Peter Sagan, to nie mamy cienia wątpliwości, że taki debiut w kolarskiej lidze mistrzów chciałaby zaliczyć każda drużyna.

Po urlopach nadszedł czas na zainaugurowanie nowego sezonu. Mimo że ten oficjalnie rozpoczyna się 1 stycznia, to w rzeczywistości jego symboliczny początek stanowi oficjalna prezentacja drużyny, której jednym z głównych punktów jest pokazanie nowych strojów. Prezentacja drużyny BORA-hansgrohe przed sezonem 2018 odbyła się 7 grudnia w miejscowości Schiltach, położonej w malowniczym regionie Niemiec, jakim bez wątpienia jest Schwarzwald. Lokalizacja nieprzypadkowa, bowiem stamtąd pochodził założyciel i pierwszy szef firmy hansgrohe, Hans Grohe, i to tam znajduje się jej siedziba.

Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Do Badenii – Wirtembergii dotarliśmy już dzień wcześniej, a więc mieliśmy czas, by odpocząć po podróży i naładować akumulatory przed intensywnym i bardzo interesującym dniem. W towarzystwie Roberta Kamińskiego, Prezesa Zarządu Hansgrohe Polska i Barbary Pol, z centrum prasowego Hansgrohe Polska, zwiedziliśmy siedzibę hansgrohe w Schiltach oraz fabrykę, w której mieliśmy okazję przyjrzeć się wytwarzaniu produktów firmy – począwszy od przetapiania miedzi aż do zapakowania ich w pudełka, które z centrum logistycznego w Offenburgu rozwożone są do punktów sprzedaży na całym świecie. W ten sposób minęło nam wczesne popołudnie, aż do godziny siedemnastej, kiedy to rozpoczęła oficjalna prezentacja drużyny.

Fot. Marek Bala/ naszosie.pl

Do budynku siedziby hansgrohe kierownictwo i kolarze drużyny BORA-hansgrohe przyjechali kilkanaście minut przed magiczną dla Anglików godziną piątą po południu. Czekał na nich czerwony dywan, spora grupa sympatyków, muzyka i spiker wyczytujący nazwiska. Pozycją obowiązkową było zatrzymanie się, zrobienie zdjęcia i rozdanie autografów.

Punktualnie wtedy, gdy „Wyspiarze” parzą herbatę, w największej sali w budynku zgasły światła, po czym wybrzmiał doskonale znany rytm utworu zespołu Queen „We Will Rock You”, wybijany dodatkowo przez bębniarzy. Wyjście kolarzy poprzedziły obowiązkowe przemówienia przedstawicieli sponsorów, szefa drużyny Ralpha Denka oraz kilkuminutowe nagranie video prezentujące najważniejsze dla zespołu momenty sezonu 2017.

Kolarze zostali podzieleni na grupki, w których kolejno pojawiali się na scenie. W każdej z nich znajdował się przynajmniej jeden, o którym powiedziano kilka słów, lub który przemówił osobiście. Jedną z najbardziej żywiołowych owacji został obdarowany Maciej Bodnar, którego doceniono oczywiście za zwycięstwo etapowe w Wielkiej Pętli. Nie pominięto zresztą nikogo, kto zdobył pozornie choć najmniejszą nagrodę, będąc na przykład liderem jakiejś klasyfikacji przez kilka dni (patrz Cesare Benedetti w Giro d`Italia).

Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Jako ostatni, jak przystało na prawdziwego kapitana i najbardziej utytułowanego kolarza w tym składzie, na scenie pojawił się Peter Sagan, wjeżdżając na rowerze. W dyskusji z prowadzącym prezentację, rzecznikiem prasowym drużyny Ralphem Scherzerem oraz Ralphem Denkiem nie zabrakło wątku związanego z tatuażami (chyba wszyscy widzieli w mediach społecznościowych mistrza świata robiącego tatuaż koledze). Denk założył się ze swoim najlepszym kolarzem, że jeśli ten po raz trzeci z rzędu zdobędzie tęczową koszulką, zrobi sobie tatuaż. Jak wiadomo – szef BORY-hansgrohe musiał wywiązać się z obietnicy i nie omieszkał zaprezentować nowej dekoracji części swojej skóry.

Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Zaraz po prezentacji dziennikarze mieli możliwość porozmawiania sam na sam z wybranymi kolarzami. Których my wybraliśmy? O tym mogą się Państwo przekonać odwiedzając Naszosie.pl. W formie swoistych obrad okrągłego stołu odbywała się jedynie rozmowa z mistrzem świata. Jednak zaciszne pomieszczenie i stosunkowo niewielka grupa przybyłych na to spotkanie dziennikarzy sprawiła, że każdy mógł zadać nie tylko jedno, ale nawet kilka pytań kolarzowi, który nie bez kozery jest jednym z najbardziej pożądanych przez przedstawicieli mediów.

Fot. Marek Bala / naszosie.pl

I tak dobiegła końca oficjalna część uroczystości. Pozostały już tylko (albo i aż) kuluarowe rozmowy przy lampce wina, przepysznie przygotowanych przekąskach i śpiewającej na żywo piosenkarce, której towarzyszył DJ. My spędziliśmy czas przede wszystkim w towarzystwie polskich kolarzy i „Czarka” Benedettiego, oraz naszych kolegów po fachu z innych redakcji. Rozmawiając nie tylko o kolarstwie, zastała nas godzina dwudziesta pierwsza, kiedy to BORA-hansgrohe opuściła Schiltach.

Fot. Archiwum Naszosie.pl

Gdybyśmy nie kochali tego, co robimy powiedzielibyśmy, że był to dla nas normalny dzień w pracy. Wywiady przeprowadzone, zdjęcia zrobione i można wracać do Polski. Dzięki przesympatycznemu przyjęciu przedstawicieli firmy hansgrohe i tryskającym humorom „polskiej mafii” w drużynie BORA-hansgrohe, zaliczamy 7 grudnia 2017 roku do jednego z najbardziej pomyślnych dni w naszej pracy. Mamy nadzieję, że nasze odczucia podzielają również Państwo, nasi Czytelnicy. Wierzymy, że pozytywną atmosferę panującą w Schiltach w połączeniu z odrobiną przyrodniczego piękna Schwarzwaldu czuć w naszych tekstach.

Do zobaczenia!

Marta Wiśniewska

Oprócz autorki tego tekstu w oficjalnej prezentacji drużyny BORA-hansgrohe, dzięki uprzejmości hansgrohe Polska, brali udział Marek Bala i Aleksandra Górska.