Fot. BORA-hansgrohe

Główny dyrektor sportowy BORA-hansgrohe, Enrico Poitschke, pochwalił ujawnioną niedawno trasę 105. edycji Tour de France oraz podsumował debiutancki sezon jego drużyny w World Tourze. 

Dyrektor Tour de France Christian Prudhomme powiedział, że trasa przyszłorocznej edycji wyścigu ma wpisać się w ideę nowoczesnego oraz atrakcyjnego kolarstwa. Spełnia według ciebie te założenia?

Podoba mi się trasa Tour de France 2018. Różni się od tej, z którą mieliśmy do czynienia w poprzednich latach. Przede wszystkim etapy są krótsze, a to jest coś, co charakteryzuje współczesne kolarstwo. Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu będzie odcinek liczący tylko 65 kilometrów! Uważam, że pomysł, jaki zaproponowali organizatorzy na edycję 2018 jest dobry. Wyścig powinien spodobać się również kibicom, zarówno tym przed telewizorami, jak i tym, którzy pojawią się przy trasie.

Zgadzasz się z szefem drużyny Movistar Eusebio Unzué, że dołączanie do trasy odcinków brukowanych, znanych z wyścigu Paryż-Roubaix, jest zbyt niebezpieczne?

Etap z brukami był ostatnio na Tourze w 2014 roku. Ludzie, którzy to wtedy oglądali powiedzieli mi, że był to jeden z najlepszych spektakli w ostatnich latach. Między innymi ten etap sprawia, że kolarz, który chce wygrać przyszłoroczny Tour de France musi być dobry niemal w każdym elemencie kolarskiego rzemiosła. Trzeba będzie sobie bowiem poradzić z różnego rodzaju wyzwaniami, nie wystarczy dobrze jeździć w górach czy na czas. Trzeba posiadać bardzo uniwersalne umiejętności.

Jazda drużynowa na czas, która zostanie rozegrana na trzecim etapie, z pewnością będzie bardzo ważna dla zawodników walczących o najwyższe miejsca w klasyfikacji generalnej. Jaki jest potencjał BORY w tej specjalności?

Zgadzam się, że będzie to bardzo ważny etap. Myślę, że mamy w drużynie bardzo dobrych specjalistów od jazdy drużynowej na czas, a w dodatku od przyszłego roku będzie z nami jeździł Daniel Oss, który bardzo dobrze spisuje się w jeździe drużynowej na czas. Jest również Maciej Bodnar oraz młody Austriak Lukas Pöstlberger. Oczywiście, nie mam jeszcze pewności, kto wystartuje w Tour de France 2018, ale nie ma wątpliwości, że mamy kolarzy, którzy są w stanie dobrze zaprezentować się na tym etapie.

Zatem nie obawiacie się jazdy drużynowej na czas?

Nie, zdecydowanie nie. Ciężko pracujemy nad tym elementem i na pewno będziemy bardzo dobrze przygotowani.

Spoglądając na trasę zawierającą bruki, szutry oraz etapy pagórkowate, można stwierdzić, że Peter Sagan po raz kolejny będzie miał spore szanse na zdobycie prestiżowej zielonej koszulki lidera klasyfikacji punktowej. Będzie to jednym z waszych celów w tym wyścigu?

Zgadzam się. Peter Sagan potrafi dobrze jeździć po różnorodnym terenie, dlatego też w przeszłości już kilkakrotnie wygrywał klasyfikację punktową. W tym roku, do momentu kraksy, też miał na to duże szanse, ale jak wiadomo spotkał go pech. Zielona koszulka jest dla nas dużym celem, a Peter jest zmotywowany, by go osiągnąć.

Rafał Majka będzie ponownie celował w zajęcie miejsca w czołówce klasyfikacji generalnej?

W przyszłym tygodniu odbędzie się pierwsze spotkanie z kolarzami przed nowym sezonem i omówimy na nim kalendarze startów oraz cele. Myślę, że trasa Touru odpowiada Rafałowi Majce. W tym sezonie miał pecha, ale do momentu kraksy znajdował się w miejscu, gdzie powinien być. Był w bardzo wysokiej formie. Zanim jednak podejmiemy ostateczną decyzję co do tego, który wielki tour będzie jego największym celem w przyszłym roku, musimy to wspólnie przedyskutować.

Ale oboje zdajemy sobie przecież sprawę, że Rafał nie jest mistrzem w jeździe po brukach czy szutrach. Nie obawiasz się, że etapy z tymi trudnościami mogą pokrzyżować jego plany dotyczące czołówki klasyfikacji generalnej?

Rzeczywiście, te etapy będą trudne dla każdego górala. Dlatego też tak ważna jest drużyna, która musi swojego lidera ochraniać i wspierać. Mamy w swoich szeregach kolarzy dobrze radzących sobie w takim terenie, więc według mnie nic nie stoi na przeszkodzie, by Rafał uzyskał dobry rezultat.

Co sądzisz o zmniejszeniu liczebności składów drużyn – w wielkich tourach do ośmiu, a w wyścigach kilkuetapowych i jednodniowych do siedmiu?

Myślę, że w związku z tym kolarze będą poddawani większej presji. W przyszłości drużyny będą zatrudniały mniej kolarzy. Pomysłodawcy chcą zwiększyć bezpieczeństwo oraz uatrakcyjnić wyścigi – miejmy nadzieję, że tak będzie. Z wyciąganiem wniosków musimy jednak poczekać do przyszłego sezonu, gdy przetestujemy nowe rozwiązania w praktyce.

Jaki twoim zdaniem był wasz debiutancki sezon w World Tourze?

Myślę, że generalnie był to dla nas dobry sezon, ale mógł być o wiele lepszy. Mieliśmy wielkie cele, w związku z czym do większości wyścigów byliśmy bardzo dobrze przygotowani i realnie mogliśmy walczyć o zwycięstwo. Jednocześnie mieliśmy sporo pecha. Wystarczy wymienić kraksę Petera Sagana w Tour of Flanders, w kluczowym momencie wyścigu, tydzień później, w Paryż-Roubaix, jego dwie przebite opony. Później były dyskwalifikacja Petera i kraksa Rafała w Tour de France. Biorąc to wszystko pod uwagę, był to dla nas bardzo trudny sezon. Ale z drugiej strony odnieśliśmy trzydzieści cztery zwycięstwa, z których wiele było bardzo ładnych. Ważne jest również to, że relacje między kolarzami i atmosfera w drużynie są bardzo dobre.

Rozmawiała Marta Wiśniewska