Fot. UCI

Jeszcze kilka miesięcy temu David Lappartient zapowiadał, że chce przyjrzeć się pomysłowi wprowadzenia “salary cap” do kolarstwa. Wydaje się, że ta zmiana w przepisach jest coraz bliższa wprowadzenia.

W rozmowie z Le Telegramme Lappartient powiedział, że grupy będą mogły wydać dowolną sumę na jednego zawodnika, ale całościowy budżet powinien być ograniczony.

Powinna być możliwość płacenia zawodnikowi taką kwotę jaką chcemy, ale jeśli płacimy dużo jednemu to mamy mniej pieniędzy na pozostałych i to powinno zbilansować siły. Celem jest podniesienie atrakcyjności wyścigów, a nie jazda jednej super-drużyny która blokuje cały wyścig.

Francuz wprost nie powiedział tutaj o ekipie Sky, ale to brytyjska grupa ma największy budżet, od lat dominuje na trasie Tour de France, a w tym roku za sprawą Chrisa Froome’a wygrała w odstępie kilku tygodni zarówno Tour, jak i hiszpańską Vueltę.

Jesteśmy na etapie wstępnych rozmów. Muszę przedyskutować tę sprawę z przedstawicielami grup, bo jest to sprawa która musi zostać zaakceptowana przez wszystkich.

W lipcu podczas rozmowy z portalem CyclingTips prezydent UCI zapowiadał, że być może kolarstwo skorzysta z doświadczeń innych dyscyplin, jak chociażby z piłki nożnej.

Musimy spojrzeć jak to wyglądało w innych przypadkach. Sprawdzić jak działała UEFA w przypadku piłki nożnej. Choć to oczywiście nie jest ten sam poziom, to myślę jednak, że rodzaj finansowego fair play czy pułap płacowy to coś co musimy rozważyć. Celem są jednak wyścigi, które mają być ciekawe, a do tego potrzeba wielu topowych zawodników w różnych grupach

-podsumował Lappartient.