fot. Szymon Gruchalski / Tour des Fjords

Kolejny sezon pełen kolarskich emocji powoli przechodzi do historii, jednak zanim nasza egzystencja sprowadzona zostanie do codziennego podziwiania zdjęć z Calpe i oceniania kolorystycznych zestawów na rok 2018, trzeba wyłonić tych, którzy w tej sprawie nie będą mieli wiele do powiedzenia. Diametralnie zmienia się arena zmagań, jednak cel pozostaje ten sam: tęczowa koszulka.

Mistrzowska impreza tradycyjnie trwać będzie siedem dni, a w tym czasie powołani do narodowych (lub drużynowych) reprezentacji zawodnicy i zawodniczki rywalizować będą w trzech kategoriach wiekowych i trzech konkurencjach: jeździe drużynowej na czas, jeździe indywidualnej na czas i stanowiącym ukoronowanie zmagań wyścigu ze startu wspólnego.

Wszystko to na tle urokliwego Bergen, które z pewnością dosłownie i w przenośni będzie wytchnieniem po suchym wietrze, palącym słońcu i monotonnym krajobrazie Kataru. Upałów wykluczających zawodników z dalszej rywalizacji nie należy się po południowo-zachodniej Norwegii spodziewać, powinno być natomiast bardzo deszczowo, jak przystało na miasto położone na obmywanym przez ciepły Prąd Północnoatlantycki wybrzeżu. Prognoza pogody będzie się tu zmieniać z dnia na dzień, jednak o ile ciągle istnieje cień szansy na suche wyścigi ze startu wspólnego elity kobiet i mężczyzn, jazda indywidualna na czas niemal na pewno rozegrana zostanie w strugach deszczu.

Zmagania rozpoczną się już w niedzielę (17 września) i tradycyjnie zainauguruje je rywalizacja drużyn na czas. Start do „drużynówki” mającej długość 41.6km odbędzie się w parku sportowym Ravnanger w Askøy, niedaleko Bergen. Kolarze następnie skierują na południe, nabierając prędkości na płaskich i nieskomplikowanych technicznie odcinkach. Po skręcie na wschód rywalizacja przeniesie się na fiordy i wiszący most Askøy o długości 1057m, stanowiący drugą największą tego typu konstrukcję w Norwegii.

Najtrudniejszy technicznie fragment trasy drużyny pokonają w ostatniej fazie wyścigu, już po powrocie w bezpośrednie okolice Bergen. Pierwszą z przeszkód stanowić będzie podjazd pod Loddefjord o długości 600m i średnim nachyleniu 10%. Rywalizujące “szóstki” przegrupują siły na następującym po nim płaskim, 10-kilometrowym odcinku, by zmierzyć się z drugim wzniesieniem dnia – Birkelundsbakken (3 km, śr. 6%, max. 16%).

To jednak jeszcze nie koniec zastawionych przez organizatorów mistrzostw pułapek. Przed dotarciem do wytyczonej na centralnie położonym Festplassen linii mety drużyny pokonać będą musiały odcinek bruku i przejechać przez smagane wiatrem okolice portu w Bergen.

Wyścigi jazdy indywidualnej na czas wszystkich kategorii wystartują z tego samego punktu – położonego w centrum Bergen Grieghallen, a większość z nich znajdzie swój finał na Festplassen. Organizatorzy imprezy wytyczyli dwie połączone ze sobą i w znacznym stopniu pokrywające się pętle, które pokonywane w różnych kombinacjach złożą się na trasy o odmiennej długości i stopniu trudności. Poza aspektem czysto sportowym obfitować one będą w atrakcje z dziedziny kultury i sztuki – podziwiać będzie można między innymi królewską rezydencję, dom kompozytora Edwarda Griega oraz budynek, w którym Bjørnstjerne Bjørnson napisał norweski hymn.

Rywalizację w jeździe indywidualnej na czas otworzą w poniedziałek (18 września) juniorki, pokonując jedną małą pętlę o długości 16.1 kilometra. Tego samego dnia zmierzą się zawodnicy kategorii U23, jednak oni za zadanie będę mieli pokonanie jednego małego i jednego dużego okrążenia, a tym samym walczyć będą na najdłuższym z przygotowanych na tę konkurencję dystansów (37.2 km).

We wtorek (19 września) w jeździe indywidualnej na czas mierzyć będą się juniorzy i elita kobiet, a ich wyścigi rozegrane zostaną na tym samym dystansie jednej dużej pętli (21.1 km).

Ukoronowaniem rywalizacji przeciwko tykającemu zegarowi będzie natomiast tradycyjnie rozgrywany w środę (20 września) wyścig kategorii elity mężczyzn, którego trasa charakteryzuje się niewielkimi aczkolwiek bardzo znaczącymi modyfikacjami.

Zamiast prowadzić zmagania na dużej pętli z podjazdem Birkelundsbakken w roli głównej, specjaliści od jazdy na czas dwukrotnie pokonają mniejszą z wytyczonych przez organizatorów rund, co złoży się na dystans zaledwie 31 kilometrów. Nie domkną jednak drugiej pętli, by tak jak zawodnicy pozostałych kategorii finiszować w centrum Bergen, ale przed dotarciem na wybrzeże odbiją na północ, by zapierającymi dech serpentynami wjechać na wieńczący rywalizację Mount Floyen (3.4 km, śr. 9.1%). Umiejętność właściwego rozłożenia sił na trasie będzie więc kluczowa, ale organizatorzy zapewniają, że poza aspektem sportowym taki finał dostarczy widzom niezapomnianych widoków na leżące u stóp podjazdu norweskie miasto.

Wyścigi ze startu wspólnego tradycyjnie rozegrane zostaną na rundzie (19.1 km), która choć bliźniaczo podobna do mniejszej pętli wykorzystanej w konkurencji jazdy indywidualnej na czas, wzbogacona została o podjazd Salmon Hill/ Mount Ulriken (1.5 km, 6.5%) w jej najdalej wysuniętej na południe części.

Wyłączając wyścig juniorów i elity mężczyzn, zawodnicy i zawodniczki pozostałych kategorii wystartują do rywalizacji w wyścigu ze startu wspólnego z Festplassen. Po pokonaniu krótkiego płaskiego odcinka, peleton kierując się na południowy-zachód tunelem opuści ścisłe centrum Bergen, by po 2 kilometrach zmierzyć się z pierwszym podjazdem w Solheimsviken. To wzniesienie o długości zaledwie 500 metrów nie ma potencjału, aby rozsadzić wyścig na żadnym jego etapie, jednak organizatorzy spodziewają się na nim mnóstwa kibiców i doskonałej atmosfery. Kolejny podjazd w okolicach Arstad rozpocznie się na 5. kilometrze (ok. 1 km, śr. 5%), a następujące po nim wypłaszczenie stanowić będzie arenę zaciętej walki o pozycje przed znajdującym się w środkowej części trasy kluczowym wzniesieniem wyścigu – Salmon Hill / Mount Ulriken.

Zjazd z tego podjazdu, choć krótki, określony został przez organizatorów jako techniczny, podczas gdy druga część rundy pozbawiona jest elementów wspinaczki, prowadząc przez północne obrzeża miasta i port z powrotem do centrum Bergen.

Rywalizacja w tej konkurencji rozpocznie się od zaplanowanego na piątek (22 września) wyścigu juniorek, które pokonując cztery rundy zmierzą się na dystansie 76.4 kilometra. Tego samego dnia na starcie staną również zawodnicy kategorii U23, a mistrzem świata orlików zostanie ten z nich, który okaże się najmocniejszy po pokonaniu pętli o łącznej długości 191 kilometrów.

W sobotę (23 września) do batalii o wymarzony tęczowy trykot przystąpią juniorzy i elita kobiet. Najlepsze kolarki peletonu będą miały za zadanie pokonanie ośmiu rund, co złoży się na dystans 152,8 kilometra.

Juniorzy natomiast, podobnie jak zamykający całą imprezę w niedzielę (24 września) zawodnicy elity mężczyzn, wystartują ze znajdującego się na jednej z otaczających Bergen wysepek Øygarden. Podczas pierwszych 39,5 kilometra rywalizacji będą zatem przemieszczać się wzdłuż bardzo urozmaiconej linii brzegowej południowo-zachodniej Norwegii, nieustannie wystawieni na potencjalnie niszczycielskie działanie wiatru. Na pętlę wjadą na jej 2. kilometrze, tuż przed podjazdem do Solheimsviken. Juniorzy pokonają dodatkowo 4 rundy, co złoży się na dystans 133.8 kilometra, podczas gdy wzbogacony o 11 rund wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn będzie miał długość 267.5 kilometra.

Dodatkowo publikować będziemy zapowiedzi każdego dnia mistrzostw świata, wzbogacone o najnowsze informacje, warunki pogodowe i analizę faworytów.

Szczegółowy plan transmisji telewizyjnych można znaleźć > tutaj

Przez cały tydzień nasi dziennikarze będą na miejscu w Bergen, skąd będą przekazywać najważniejsze informacje dotyczące mistrzostw. Już dziś zapraszamy na relacje, wywiady, galerie zdjęć!