Trek-Segafredo / Bettini Photo

Podążamy dalej wgłąb palonej słońcem Andaluzji, i chociaż dzisiejszy przelotowy odcinek z metą w okolicach Sevilli bez dwóch zdań stanowi ukłon w kierunku… zawodników w typie sprintera, jego prawdziwym celem jest przybliżenie nas wszystkich do nadchodzącego aktu rywalizacji wśród szczytów Sierra Nevada. Gościnnie pojawi się również Krzysztof Kolumb, tapas i flamenco.

Na trasie wytyczonego na piątek etapu znajduje się tylko jedno najniższej kategorii wzniesienie, w dodatku wewnątrz pierwszych 30 kilometrów, co redukuje jego wpływ na przebieg dzisiejszej rywalizacji do zera. Na kolejny atak Alberto Contadora będziemy musieli zaczekać do soboty.

Gdyby odcinek o identycznym profilu został ulokowany gdzieś pomiędzy Pirenejami i francuskimi Alpami nie byłoby wątpliwości, że jedynym słusznym finałem będzie finisz z peletonu. Hiszpański wielki tour jest jednak jedną z ostatnich szans na uratowanie sezonu dla zawodników wszelkich narodowości i specjalności, a specyficzna kombinacja zmęczenia i desperacji zazwyczaj przekłada się na obfitujący w niespodzianki i zwroty akcji przebieg wyścigu.

Właśnie dlatego, choć nie będzie im sprzyjać dystans ani brak znaczących przeszkód orograficznych, dzielni harcownicy nie poddadzą się również dzisiaj, licząc na to, że andaluzyjskie słońce uśpi resztki determinacji drzemiące w peletonie. Wiodące delikatnie pod górę ostatnie kilometry rywalizacji na krętych ulicach Sevilii mogą udzielić samotnemu uciekinierowi dostatecznego schronienia, lub przełożą się na chaotyczny sprint, w którym zwycięży najsilniejszy z najsprytniejszych.

Nie zapominając o historyczno-gastronomiczno-artystycznych wątkach pobocznych, zachwycająca architekturą stolica Andaluzji to miejsce ostatecznego pochówku Krzysztofa Kolumba, który co prawda zmierzając na zachód do Indii nie dopłynął, ale przypadkowo odkryty przez niego ląd skutecznie nakarmił i pobudził wyobraźnię mieszkańców ówczesnej Europy. Sevilla to również najdoskonalsze bary tapas i pokazy ognistego flamenco, które wraz z licznymi zabytkami czynią ją bardzo popularną destynacją turystyczną. Brakuje tylko morza, jednak odrobinę chłodu w upalne dni daje leniwie płynąca Gwadalkiwir.

Oto, co na temat 13. etapu wyścigu Vuelta a España 2017 mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji:

Etap 13, 1 września 2017: Coín – Tomares 198,4 km

Jeszcze jedna szansa dla udręczonych ilością i jakością pokonywanych niemal każdego dnia podjazdów sprinterów. Z pewnością ucieszy ich informacja, że jedyną przeszkodą będzie tym razem topiące asfalt słońce serca Andaluzji.

Jak dotąd to Matteo Trentin (Quick-Step Floors) najczęściej wychodził obronną ręką ze sprinterskich pojedynków, jednak po wczorajszym przepaleniu nogi interesującym typem do odniesienia etapowego zwycięstwa wydaje się Edward Theuns (Trek-Segafredo). Wytrzymały Belg z pewnością poradzi sobie z dystansem, a wymagający siły i umiejętności czytania wyścigu ostatni kilometr etapu powinien dodatkowo przemawiać na jego korzyść.

Wiodące pod górę sprinty to również domena Juana Jose Lobato (LottoNL-Jumbo), jednak Hiszpan zdecydowanie nie jest mistrzem walki o pozycje, co może okazać się równie kluczowym aspektem piątkowej rywalizacji.

W finale dzisiejszego etapu mogą również zaistnieć Julian Alaphilippe (Quick-Step Floors), Søren Kragh Andersen (Team Sunweb), Magnus Cort Nielsen (Orica-Scott), Sasha Modolo (UAE Team Emirates) czy Tom Van Asbroeck (Cannondale-Drapac).

 

Pełną zapowiedź 72. edycji Vuelta a España można znaleźć > tutaj.

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj

Poprzedni artykułTour of Britain 2017: Dan Martin i Gaviria liderami Quick-Step Floors
Następny artykułOświadczenie Maxima Belkova w sprawie wczorajszego wypadku
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze