Fot. Etixx - Quick Step © Tim De Waele

Hiszpańska Vuelta tradycyjnie rozpoczyna się rywalizacją drużyn przeciwko tykającemu zegarowi, i chociaż zawodników tym razem nie czeka rowerowa przejażdżka po plaży, znajdujące się na trasie zasadzki wymagać będą umiejętności nie mniejszych niż taniec w dużym pokoju z rozjuszonym bykiem.

Wstęp jeszcze raz przypomina, że startować będziemy ze znajdującej się w Nimes areny do corridy i jednoznacznie wskazuje, że tym razem nie profil etapu ale mapa przedstawiająca trasę będzie tym elementem, na którym należy skupić uwagę. O ile bowiem jedynym kategoryzowanym podjazdem dnia będzie wyniesiony dokładnie 100 m n.p.m. Alto de Nimes, organizatorzy wyścigu zdołali upakować na odcinku liczącym niecałe 14 kilometrów ponad 20 zakrętów i nawrotów, spośród których połowy nie da się pokonać bez znacznego zredukowania prędkości nawet jadąc w pojedynkę – komfortu, który nie stanie się dzisiaj udziałem uczestników 72. edycji Wyścigu Dookoła Hiszpanii.

Jeśli ekscytuje Państwa jazda indywidualna na czas i wszystkie aero-marginal-gains które sprawiają, że dany zawodnik zyskuje pół setnej sekundy nad konkurentami na każdym kilometrze, przygotowana na sobotnie popołudnie rozrywka najprawdopodobniej nie zdoła sprostać oczekiwaniom. Rywalizacja na skrajnie technicznej trasie w Nimes bardziej przypominać będzie przeniesioną na ulicę miasta grę w węża z Nokii 2310, ze stałym rozpędzaniem się i zwalnianiem celem pokonania kolejnego zakrętu pod kątem 90 stopni. Górę nad czystą mocą i umiejętnością ustawienia idealnie opływowego pociągu weźmie zatem technika jazdy na rowerze i dobra komunikacja w ekipie, co nie musi zmienić ostatecznego rezultatu, jednak znacząco wpłynie na charakter i dramaturgię rywalizacji.

Tym z Państwa natomiast, którym żaden aspekt jazdy drużynowej na czas nie wydaje się szczególnie atrakcyjny przypominam, że lepszej okazji na zapoznanie się z sylwetkami wszystkich uczestników tegorocznej edycji wyścigu nie będzie.

Oto, co na temat 1. etapu wyścigu Vuelta a España 2017 mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji:

Etap 1, 19 sierpnia 2017: Nimes – Nimes (TTT) 13,7 km

Jeśli już rozpoczynać wyścig poza Hiszpanią, to oczywiście na arenie do corridy! Niełatwa dyscyplina jazdy drużynowej na czas wyszła z mody równie szybko, jak w nią weszła, jednak chyba wszyscy jesteśmy w stanie bez pudła wskazać drużynę, która równe pedałowanie w sznureczku praktykuje przez okrągły rok. Im zatem najprawdopodobniej przypadnie w udziale koszulka lidera wyścigu i zaszczyt smażenia się w swoich czarnych kostiumach na czele peletonu, ale idealnie płaska, krótka trasa nie powinna przełożyć się na drastyczne straty w klasyfikacji generalnej — to dopiero za dwa dni. No chyba, że Cannondale nawiąże do swoich najgorszych tradycji…

Zeszłoroczny, nieco dłuższy odcinek jazdy drużynowej na czas wykreował różnice czasowe rzędu 30 sekund pomiędzy ekipy posiadającymi w swoich składach pretendentów do walki o tytuł. Wydaje się zatem, że również i tym razem najlepsze drużyny powinny zmieścić się w podobnym przedziale, co mając w perspektywie wiele piekielnie trudnych górskich etapów i 40-kilometrową czasówkę w Lonroño nie powinno mieć wielkiego znaczenia dla ich liderów. Nie biorąc pod uwagę kraks, które zdecydowanie mogą mieć miejsce, reszta stawki powinna się zmieścić w kolejnej minucie i taki rezultat będzie już rzutował na szanse w boju o klasyfikację generalną ich liderów, jednak nie od dziś powtarzamy, że w drużynie siła.

W ostatnich latach rywalizację drużynową na czas dominowała ekipa BMC Racing, jednak trudno ocenić, jaki wpływ miała na nich wpadka dopingowa Samuela Sancheza. Jeśli nie doznali drastycznego spadku morale, lokomotywy w postaci Rohana Dennisa, Tejaya van Garderena i Daniela Ossa kolejny raz mogą ich popchnąć ku zwycięstwu i koszulce lidera wyścigu.

Pozbawiona pierwszej klasy sprintera i kandydata do zajęcia miejsca w czołowej piątce klasyfikacji generalnej, drużyna Quick-Step-Floors będzie musiała szukać szansy na odniesienie triumfu już dzisiaj. Mocny skład z doskonale sprawdzającymi się w jeździe na czas Bobem Jungelsem, Nikim Terpstrą, Julianem Alaphilippe i Yvesem Lampaertem być może pozwoli im strącić BMC ze szczytu podium i przypomnieć o swojej mistrzowskiej klasie w tej dyscyplinie.

Nie bez szans będzie również Team Sky, które co prawda rywalizację drużyn przeciwko tykającemu zegarowi nieczęsto wygrywa, ale też rzadko ponosi w nich znaczące straty wobec drużyn, które posiadają w swoich składach równorzędnych kandydatów do odniesienia sukcesu w klasyfikacji generalnej. Jedynym specjalistą od jazdy na czas w brytyjskiej ekipie jest Chris Froome, jednak Wout Poels, Gianni Moscon i Diego Rosa radzą sobie wystarczająco dobrze, by również i tym razem nie zawieść oczekiwań.

Zazwyczaj w otwierającej Vueltę “drużynówce” dobrze pokazuje się Movistar, jednak tym razem należy spodziewać się po nich znacznie gorszego rezultatu. Młoda ekipa pełna niedoświadczonych górali to zdecydowanie nie jest przepis na sukces na tak skomplikowanej technicznie trasie.

Czarnym koniem sobotniej rywalizacji może być natomiast Team Sunweb, posiadający w swoim składzie niegdyś doskonale jeżdżącego na czas Wilco Keldermana, jak również cały czas cechujących się takimi umiejętnościami młodziutkich Sama Oomena, Lennarda Kämny i Sørena Kragha Andersena.

Warto również zwrócić uwagę na poczynania Katushy i Astany. No i trzymać kciuki za drużynę Rafała Majki, która będzie musiała dzisiaj pojechać na 200% swoich możliwości.

 

Pełną zapowiedź 72. edycji Vuelta a España można znaleźć > tutaj.

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj