fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Po trzech dniach doprawionej niepogodą nerwówki, nad Luksemburgiem i Francją zaświeci słońce, a Tour de France nabierze charakterystycznego dla siebie rytmu. Dedykowany sprinterom etap z metą w Vittel nie zapowiada się jako najbardziej ekscytujący, ale w zakresie narracji zawierać będzie interesujące nawiązania do braci Schleck, strefy Schengen, Nacera Bouhanniego i ludzi wydających fortunę na butelkowaną wodę..

Peter Sagan może podkreślać, że są w życiu rzeczy ważniejsze niż jeszcze jeden sukces w klasyfikacji punktowej Wielkiej Pętli czy kolarstwo w ogóle, jednak jego poniedziałkowy triumf nie pozostawia złudzeń, że przynajmniej podejmie kolejną próbę jej wywalczenia. To wiemy na pewno.

Charakteryzująca się mnogością idealnie płaskich etapów trasa 104. edycji Tour de France może jednak sprawić, że los zielonej koszulki spoczywać będzie w rękach pełnokrwistych sprinterów (w tym miejscu wyraźnie zaznaczam, że Sagan w moim mniemaniu nim nie jest), a pytanie na dziś będzie brzmiało: czy którykolwiek z nich zdoła zdominować tę część rywalizacji? I pisząc którykolwiek z nich, mam oczywiście na myśli Marcela Kittela.

Płynnie przechodząc od aspektu sportowego do wątków pobocznych, rozpoczynamy dzisiaj w luksemburskim Mondorf-les Bains, gdzie swoją przygodę na naszej planecie rozpoczęli również odpowiednio 37 i 32 lata temu bracia Schleck. Zaszczytu bycia oklaskiwanym podczas przejazdu kolorowego peletonu Wielkiej Pętli przez swoją rodzinną miejscowość co prawda nie doczekali, jednak będzie to dostatecznie dobra okazja by przypomnieć, że młodszy z nich (za sprawą Azjatyckiej wołowiny) wygrał wyścig przed siedmioma laty, choć był drugi. Ten natomiast, który rzeczywiście wygrał, jednak został skreślony, będzie natomiast obecny. Szalone czasy.

Ponownie wjeżdżając do Francji peleton przejedzie przez mało znaną miejscowość o bardzo znanej nazwie – Schengen, i pozostaje mieć nadzieję, że stemplowanie brytyjskich paszportów na granicy nie będzie wspominane jako jedyny moment, który zagroził późniejszemu triumfowi Chrisa Froome’a w tegorocznej edycji Wielkiej Pętli.

Finałowy sprint będzie wszystkim, co Tour de France ma najlepszego do zaoferowania w tym zakresie. Szerokie aleje i brak komplikacji natury technicznej w kombinacji z dobrą pogodą powinny sprawić, że wygra najszybszy z najszybszych. Ciekawe, czy triumfator zamiast szampanem skropi wiwatującą publiczność Vittelem..

Oto, co na temat 4. etapu 104. edycji wyścigu Tour de France mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem imprezy:

04 lipca 2017 – Etap 4: Mondorf-les-Bains › Vittel 203 km

W odniesieniu do czysto sportowej rywalizacji sprinterski etap z Mondorf-les-Bains do Vittel fajerwerki wykrzesa dopiero w samej końcówce, co pozostawi wiele miejsca na pochylenie się nad pesymistycznym końcem karier wywodzących się z miasta startowego braci Schleck. Meta w słynącym z pięciogwiazdkowych uzdrowisk Vittel to już pokłon w kierunku jednego z głównych sponsorów Tour de France, producentowi wody spod sztandaru jednego z największych międzynarodowych koncernów. Zbliżamy się do Wogezów.

Ponownie możemy założyć, że na tym etapie rozgrywania wyścigu żadna ze sprinterskich ekip nie jest jeszcze na tyle zmęczona czy usatysfakcjonowana, by wypuścić z ręki tego typu okazję. Czeka nas więc finisz z peletonu.

Jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu zastanawialiśmy się, którą wersję okresami chimerycznego Marcela Kittela (Quick-Step Floors) zobaczymy tym razem, szczególnie w obliczu szybujących w górę akcji Fernando Gavirii i plotek o rozstaniu Niemca z ekipą Particka Lefevere’a. Okazuje się jednak, że najlepszą. Jego doskonały występ w jeździe indywidualnej na czas i niedzielny triumf nie pozostawiły wątpliwości, kto jest najszybszym uczestnikiem tegorocznej edycji Wielkiej Pętli, i chociaż żaden sprint nie jest taki sam, dzisiaj to on będzie faworytem do odniesienia kolejnego sukcesu.

Walczyć z nim będą znajdujący się w wyśmienitej formie Arnaud Demare (FDJ), powracający po chorobie Mark Cavendish (Dimension Data), polujący na swój obowiązkowy etap wielkiego touru Andre Greipel (Lotto Soudal) i pochodzący z okolicy, waleczny Nacer Bouhanni (Cofidis).

Finiszować w czubie spróbują oczywiście Peter Sagan (Bora-hansgrohe), Dylan Groenewegen (LottoNL-Jumbo), Alexander Kristoff (Katusha-Alpecin), John Degenkolb (Trek-Segafredo), Sonny Colbrelli (Bahrain-Merida) i Michael Matthews (Team Sunweb).

 

Pełną zapowiedź 104. edycji Tour de France można znaleźć > tutaj.

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj